Longin Bielak. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Świętujący w środę setne urodziny Longin Bielak jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich kierowców sportowych. W długoletniej karierze zdobył 21 tytułów mistrza i wicemistrza Polski w rajdach i wyścigach.
Dziś jest nie tylko legendą motorsportu, ale i aktywnym uczestnikiem oraz ambasadorem charytatywnej akcji Wielka Wyprawa Maluchów, która od lat zbiera fundusze na pomoc dzieciom poszkodowanym w wypadkach drogowych. Wraz ze swym przyjacielem Sobiesławem Zasadą pokonał tysiące kilometrów po całej Europie w gronie kilkudziesięciu innych kierowców uczestniczących w wyprawie zabytkowymi już Fiatami 126p.
Urodzony 9 września 1926 roku na terenie dzisiejszej Białorusi jako dziecko wywieziony został na Syberię, skąd wyrwał się wstępując do Wojska Polskiego. W armii był zmotoryzowanym zwiadowcą, a po powrocie do Polski zatrudnił się jako kierowca w jednej ze spółdzielni. Jeździł Citroenem BL i właśnie tym „służbowym” samochodem zaliczył pierwsze starty w wyścigach.
Szybko jednak przekonał się, że ciężkie i mało zwrotne cywilne auto nie odpowiada wymogom sportowym i samodzielnie przystąpił do budowy wyścigowego, jednomiejscowego auta. Sportowa pasja pochłonęła go całkowicie i zaprowadziła na czołowe pozycje w kraju.
Z powodzeniem startował też w wyścigach międzynarodowych, w tym w Formule 3. W latach 60. ubiegłego wieku podczas tych zawodów miał okazję stawać na podium obok czołowych kierowców tamtych czasów. Na słynnym torze Sachsenring w Niemczech spotkał m.in. późniejszego mistrza Formuły Jackiego Stewarta. Uwarunkowania wczesnych lat PRL nie pozwoliły mu jednak kontynuować międzynarodowej kariery wyścigowej.
Choć pasją Bielaka były wyścigi, z powodzeniem uczestniczył także w rajdach, często u boku utytułowanego już Zasady. Jest jedynym Polakiem, który z sukcesami aż 10-krotnie startował w Rajdzie Monte Carlo, a pięć razy uczestniczył w Acropolis.
Po zakończeniu kariery działał w PZM. Zaczął w momencie największego kryzysu, jaki spotkał sport samochodowy w Polsce, który zbiegł się z europejskim kryzysem paliwowym. Jego starania przyniosły zdecydowane zmiany - zaczęto budować nowe tory wyścigowe, a także ułatwiono kierowcom starty poprzez całkowite przebudowanie regulaminów technicznych. Bielak przyczynił się również w znacznym stopniu do zorganizowania międzynarodowych wyścigów w krajach bloku wschodniego.
Za swoje zaangażowanie na rzecz motorsportu i motoryzacji odznaczony został przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
W jednym z wywiadów przyznał, że być może swoją długowieczność zawdzięcza po trosze przeżyciom z młodości, której towarzyszył głód, ciężka praca w syberyjskich warunkach i wojenna tułaczka.
Od początku swej kariery Bielak związany był z Automobilklubem Polski, którego był aktywnym działaczem. Dziś jest Honorowym Prezesem AP, a jego klub organizuje w środę w warszawskiej siedzibie uroczyste spotkanie z okazji setnych urodzin swego nestora.
O setnych urodzinach Longina Bielaka pamiętali nie tylko dawni rywale i młodsi koledzy-kierowcy. Jubilat otrzymał wiele listów gratulacyjnych m.in. od prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego czy szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Lecha Parella, który życząc zdrowia i pogody ducha napisał m.in.: „Los nie oszczędził Panu również dramatycznych przeżyć wynikających z prześladowań związanych z deportacją do ZSRR. Stał Pan po słusznej stronie broniąc wolności i niepodległości naszego kraju”. (PAP)
sab/ pp/