Piknik historyczny w parku Sieleckim w Sosnowcu z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Fot. PAP/Michał Meissner
Powstałe w ostatnich latach prywatne muzea wojskowe wprowadzają nowe formy prezentacji historii. Stawiają na pokazy pojazdów w ruchu, rekonstrukcje historyczne i pikniki zamiast pokazywania eksponatów w muzealnych salach. Uważają, że w ten sposób lepiej można dotrzeć do młodzieży.
Sławomir Trzeciakiewicz, założyciel Muzeum Sprzętu Wojskowego w Mrągowie, w dzieciństwie obserwował transporty kolejowe kierowane na poligon. Mateusz Deling, właściciel Muzeum Pancernego w Kłaninie, odnajdywał ślady historii na plażach Władysławowa i Helu. To w dzieciństwie rozpoczęła się ich pasja. Takie wypowiedzi można usłyszeć od większości właścicieli prywatnych muzeów wojskowych w Polsce. Pasja sprawiła, że po latach prywatne kolekcje zaczęto przekształcać w muzea. Nowe realia pozwalają na realizuję innych formy pokazywania historii.
W latach PRL muzealnictwo związane z tematyką wojskową było zmonopolizowane przez państwo. Po zmianach politycznych, gospodarczych i społecznych w 1989 r. wprowadzono nowe przepisy, które pozwalały na tworzenie prywatnych placówek muzealnych związanych z historią wojskowości. W ostatnich 25 latach powstało w Polsce kilkanaście prywatnych muzeów wojskowych. Obok tych, które funkcjonują i prezentują swoje zbiory odwiedzającym, kolejnych kilkanaście placówek jest zarejestrowanych ze statusem „w organizacji”.
Prywatne muzea wojskowe mają różne formy i wielkość. Można tu znaleźć małe placówki będące rozbudowanymi izbami pamięci. Choć nie są metrażowo wielkie, często mają w swoich zbiorach unikatowe artefakty. Z drugiej strony jest kilka dużych prywatnych muzeów wojskowości, np. Muzeum Pancerne w Kłaninie, Muzeum Techniki Wojskowej „Gryf” w Dąbrówce koło Wejherowa, Muzeum Sprzętu Wojskowego w Mrągowie. Działa także kilka placówek średniej wielkości.
Wartość eksponatów sięga kilku, a nierzadko kilkunastu milionów złotych.
Cechą wspólną większości tych prywatnych muzeów jest skupianie się na historii II wojny światowej i okresie zimnej wojny, trwającej od końca lat 40. do początku 90. W stosunku do placówek państwowych prywatne muzea wykazują większą aktywność w pozyskiwaniu nowych zbiorów i szybszy proces decyzyjny, gdy pojawia się możliwość kupna ciekawych eksponatów.
- Początki mojego zainteresowania pojazdami wojskowymi zrodziły się w dzieciństwie. W latach 80. przez Mrągowo często jechały eszelony ze sprzętem wojskowym w kierunku poligonu w Orzyszu. Dla małego chłopca, a potem nastolatka, był to bardzo interesujący widok, owiany aurą tajemniczości - powiedział PAP Sławomir Trzeciakiewicz, założyciel i właściciel Muzeum Sprzętu Wojskowego w Mrągowie. - Ta ciekawość zaowocowała w dorosłym życiu, najpierw kupiłem samochody GAZ 69 i STAR 266. Cały czas marzyło mi się coś na gąsienicach, tak pojawił się u mnie transporter pływający PTS-M, a później ciężarówka KRAZ 255B – tłumaczył Trzeciakiewicz. - W 2010 r., gdy tych pojazdów na podwórku było już kilkanaście, zakiełkowała myśl o sformalizowaniu tej kolekcji i stworzeniu muzeum. Udało mi się przejść procedurę w ministerstwie kultury i od tej pory oficjalnie i z dumą prezentuję moje zbiory w prywatnym muzeum – dodał.
Muzeum w Mrągowie skupia się na pojazdach wojskowych wykorzystywanych przez armie państw byłego Układu Warszawskiego, a szczególnie Wojsko Polskie. W tej kolekcji są m.in. cztery czołgi: T-34, T-55, T-55 MERIDA i T-72. Można tu zobaczyć też kilkanaście innych pojazdów gąsienicowych: inżynieryjnych, transporterów opancerzonych, ciągników artyleryjskich i amfibii. Ciekawą ekspozycję stanowi kilkadziesiąt ciężarówek wojskowych w różnych zabudowach, są tu m.in. polskie Stary i Jelcze, radzieckie Gazy, Ziły i Urale oraz czechosłowackie Pragi i Tatry. Ekspozycję sprzętu wojskowego uzupełniają pojazdy milicyjne, policyjne i pożarnicze.
Jednym z najważniejszych aspektów funkcjonowania mrągowskiego muzeum jest edukacja. - Od początku zależało mi na stworzeniu żywego muzeum, tzn. takiego, gdzie eksponaty nie stoją daleko od widzów, odgrodzone taśmą czy łańcuchem. W Muzeum Sprzętu Wojskowego w Mrągowie większość pojazdów jest sprawna i może uczestniczyć w pokazach dynamicznych. To jest jedna z dróg edukacji – prezentować pojazdy w ruchu, pokazać, jak rozkłada się most czołgowy czy też jak wóz WZT-2 holuje czołg. Po takim pokazie w głowach publiczności, szczególnie dzieci, na pewno zostaje więcej niż po suchej opowieści przewodnika – wyjaśnił Trzeciakiewicz.
Często prywatne kolekcje sprzętu wojskowego i powstające później na ich bazie muzea mieszczą się w byłych obiektach wojskowych. W dawnej jednostce rakietowej w Dąbrówce koło Wejherowa, której obiekty zostały sprzedane osobie prywatnej przez Agencję Mienia Wojskowego, znajduje się obecnie Muzeum Techniki Wojskowej „Gryf”, założone w kwietniu 2013 r. przez Mariana Koteckiego. „Obecnie na ekspozycji można zobaczyć u nas pojazdy wojskowe, samochody zabytkowe, działa i rakiety, a także broń, umundurowanie i wyposażenie wojskowe. Wielką atrakcją jest wystawa saperska z największymi w Polsce zbiorami bomb, min, granatów, amunicji artyleryjskiej oraz wyposażenia saperskiego” – napisano na stronie muzeumgryf.pl.
- Mamy ponad 120 sprawnych pojazdów. Jednym z największych i zarazem najrzadszych jest radzieckie działo samobieżne ISU-152. Mamy replikę niemieckiego czołgu „Pantera”, który brał udział w wielu produkcjach filmowych – powiedział PAP Patryk Patelczyk, kierownik Muzeum Techniki Wojskowej „Gryf”. – Można u nas zobaczyć również oryginalne czołgi T-34 i T-55, ciekawą ekspozycję obrony przeciwlotniczej oraz dużą kolekcję samochodów osobowych, motocykli i ciężarówek wojskowych. Prezentujemy także eksponaty związane z uzbrojeniem i wyposażeniem żołnierzy – tłumaczył Patelczyk. - Wszystko eksponowane jest w ośmiu hangarach. Oprócz zwiedzania można u nas również przejechać się niektórymi pojazdami, np. czołgiem. Mamy też strzelnicę – dodał.
W hangarach, na dawnym lotnisku wojskowym, które swoją historią sięga I wojny światowej, znajduje się Pilskie Muzeum Wojskowe. Placówka ta powstała z inicjatywy pasjonatów historii wojskowości należących do Pilskiego Stowarzyszenia Historyczno-Militarnego (do 29 listopada 2017 r. Stowarzyszenia Przedmoście Piła). W pilskim muzeum można zobaczyć samoloty wojskowe m.in. Su-22 i Iskra oraz pojazdy wojskowe m.in. czołgi T-55, T-72 oraz transportery opancerzone i ciężarówki. „Większość eksponatów Pilskiego Muzeum Wojskowego jest sprawna technicznie. Taka forma prezentacji jest bardzo atrakcyjna dla zwiedzających, bezpośredni kontakt pozwala na dotarcie do młodego człowieka i zainteresowanie go techniką wojskową, a co za tym idzie historią. I to jest naszym głównym celem i misją” – napisano na stronie muzeum, pmw.pila.pl.
Polskie muzea wojskowe, za sprawą swoich eksponatów, stają się znane w całej Europie. Tu najlepszym przykładem jest działające od czterech lat Muzeum Pancerne w Kłaninie. Placówka ta skupia się na pojazdach używanych w czasie II wojny światowej. Założycielem muzeum jest Mateusz Deling, który prowadzi również na Youtube kanał Tank Hunter. - Mateusz Deling urodził się we Władysławowie. Mieszkając przy półwyspie helskim od dzieciństwa miał styczTosiekność z historią II wojny światowej. Często po sztormach znajdował na plaży pamiątki po walkach odbywających się w tym rejonie. To zrodziło w nim zainteresowanie historią – powiedział PAP Artur Massloch, kustosz Muzeum Pancernego w Kłaninie.
W 2011 r. Deling rozpoczął renowację swojego pierwszego pojazdu z II wojny światowej. Rok później kupił stary folwark w Kłaninie i wtedy zrodziła się myśl zorganizowania tu muzeum poświęconego broni pancernej z czasu II wojny światowej. Muzeum formalnie powstało w 2018 r., ale kilka lat trwała jeszcze jego organizacja. Otwarcie tej placówki nastąpiło 1 lipca 2022 r.
Choć muzeum w Kłaninie działa dopiero cztery lata jest już znane w całej Europie. Powodem tej popularności są eksponaty tu zebrane. Najważniejszym jest niemiecki czołg „Pantera”, to on ściąga tu odwiedzających nawet z odległych zakątków Europy. Jest to jedyny taki pojazd w Polsce i jeden z niewielu w Europie. Muzeum stara się, aby doprowadzić go do pełnej sprawności, ale na to trzeba jeszcze poczekać kilka lat. - Trwają prace nad uruchomieniem tego czołgu. Jeszcze przez najbliższe dwa, trzy sezony będzie to eksponat stacjonarny. Cały czas pracujemy, żeby „Pantera” mogła poruszać się za sprawą własnego silnika – tłumaczył kustosz.
- Poza „Panterą” w naszej kolekcji jest również amerykański czołg M4A1 Sherman, wersja z armata 75 mm. W Polsce są tylko trzy czołgi Sherman i tak się składa, że każdy z nich jest w innej wersji – powiedział Artur Massloch. - W lipcu zaprezentowaliśmy najnowszy nasz eksponat – jeżdżący niemiecki czołg Panzerkampfwagen IV w wersji J, najpóźniejszą wersje wojenną, wyprodukowany w grudniu 1944 r. albo styczniu 1945. Czołg ten jeździ na swoim oryginalnym silniku i skrzyni biegów. Mamy też radziecki czołg T-34-85. Muzeum Pancerne w Kłaninie jest jedynym miejscem w Polsce, gdzie można zobaczyć cztery podstawowe czołgi średnie II wojny światowej – podkreślił kustosz.
Oprócz czołgów w Kłaninie prezentowane są też inne pojazdu wojskowe z czasów II wojny światowej, m.in. amerykańskie samochody GMC, Dogde i jeep, transportery Halftrack, samochód pancerny M8 Greyhound, brytyjski transporter opancerzony Universal Carrier. W kolekcji mamy też trzy niemieckie transportery opancerzone Sdkfz 251, w różnych wersjach.
Cały czas przybywa w Polsce prywatnych muzeów wojskowych. Choć stworzenie takiej placówki i późniejsze jej funkcjonowanie wiąże się z dużymi nakładami finansowymi, a wpływy z biletów pokrywają tylko niewielki procent tych kosztów, w rejestrach ministerstwa kultury figuruje kilkanaście placówek ze statusem „w organizacji”.
Funkcjonowanie placówek prywatnych i ich współpraca z muzeami państwowymi daje wiele dobrych efektów dla odwiedzających i samych instytucji. Placówki prywatne mogą czerpać z wieloletniego dorobku muzeów państwowych, te zaś pobudzane są dynamizmem i entuzjazmem do wprowadzania nowych standardów muzealnictwa.
Tomasz Szczerbicki (PAP)
szt/ lm/