Stadion Azteca podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 1986 r. Fot. Karl Oppolzer /Źródło: https://commons.wikimedia.org/
Stadion Azteca w Meksyku kończy 60 lat. To pierwszy obiekt, który będzie gościł trzy mundiale - 11 czerwca odbędzie się na nim mecz otwarcia tegorocznego turnieju. Wcześniej widział m.in. „rękę Boga” oraz narodziny fenomenu meksykańskiej fali. Jan Paweł II oprawił tu mszę dla ok. 100 tys. wiernych.
29 maja 1966 roku na Estadio Azteca w Meksyku rozegrano pierwszy mecz. Już dwa lata później obiekt służył rywalizacji podczas igrzysk olimpijskich, potem dwukrotnie gościł piłkarskie mundiale – w 1970 i 1986 roku. Mistrzostwo świata zdobywali tu zarówno Pele, jak i Diego Maradona. W 1971 odbył się tu finał nieoficjalnych mistrzostw świata kobiet, który do dziś pozostaje rekordowym meczem żeńskiego futbolu pod względem frekwencji – na trybunach zasiadło wówczas ponad 110 tys. widzów. Azteca wciąż jest największym stadionem Ameryki Łacińskiej.
– Azteca to świątynia, nie tylko stadion. Jest tym (dla kibica – przyp. PAP), czym Watykan dla katolika – powiedział o nim w sierpniu 2025 roku szef FIFA Gianni Infantino. – Jest w nim coś naprawdę wyjątkowego. Trzeba się tu znaleźć, żeby to poczuć i zrozumieć. To coś niepowtarzalnego – mówił o meksykańskim stadionie Pele.
Obiekt przeszedł gruntowną modernizację przed tegorocznym mundialem, jednak podczas turnieju nie będzie występował pod nazwą Azteca. W 2025 roku, w związku z finansowaniem przebudowy, podpisano umowę sponsorską z meksykańskim bankiem, który przejął prawa do nazwy stadionu – w efekcie obiekt otrzymał nazwę Estadio Banorte. FIFA jednak zgodnie ze swoimi zasadami nie używa podczas mistrzostw komercyjnych nazw obiektów, dlatego na mundialu obiekt będzie funkcjonował jako Estadio Ciudad de Mexico. Dla fanów jednak na zawsze pozostanie Azteca albo „kolosem z Santa Ursula”, jak od nazwy dzielnicy, w której się znajduje jest określany.
Szef FIFA Gianni Infantino: "Azteca to świątynia, nie tylko stadion. Jest tym dla kibica, czym Watykan dla katolika."
Niewiele innych stadionów może pochwalić się tak bogatą listą wydarzeń, które przeszły do historii futbolu. W 1970 r. był areną „meczu stulecia” – półfinału mistrzostw świata, w którym Włochy pokonały RFN 4:3 po dogrywce. Spotkanie zapisało się w historii dzięki niezwykle dramatycznej końcówce – w dogrywce padło aż pięć bramek. Mimo upału i ogromnego zmęczenia zawodników, potęgowanego przez wysokość, na której położony jest stadion – ok. 2200 m n.p.m., spotkanie to uznaje się za jedno z najbardziej pamiętnych w dziejach futbolu. Na Azteca znajduje się tablica upamiętniająca to wydarzenie.
Równie ikoniczny rozdział historii stadionu przyniósł mundial 1986. Rozegrany był on zaledwie rok po katastrofalnym trzęsieniu ziemi o sile 8,1 stopnia w skali Richtera, które dotknęło stolicę Meksyku i które do ostatniej chwili stawiało organizację MŚ pod znakiem zapytania.
W ćwierćfinale Argentyna – Anglia Diego Maradona zdobył dwie bramki, które szybko stały się legendarne. W 51. minucie skierował piłkę do siatki ręką – gol został uznany przez sędziego, a po meczu Maradona skomentował bramkę słynnym zdaniem, że została strzelona „trochę głową Maradony, a trochę ręką Boga”.
Zaledwie cztery minuty później, w 55. minucie, Argentyńczyk popisał się jednym z najbardziej spektakularnych rajdów w historii futbolu. Ruszył z własnej połowy, przebiegł ok. 60 m, mijając pięciu angielskich zawodników oraz bramkarza Petera Shiltona, po czym zdobył bramkę uznaną w 2002 r. przez kibiców FIFA za „gol stulecia”.
Po tej akcji urugwajsko-argentyński komentator Victor Hugo Morales w emocjach wykrzyczał: „Barrilete cosmico! De que planeta viniste?” (hiszp. „Kosmiczny latawcu! Z jakiej planety przybyłeś?”), co przeszło do historii jako jeden z najsłynniejszych i najczęściej cytowanych komentarzy w dziejach futbolu.
Spotkanie miało też silny wymiar pozasportowy – zwycięstwo Argentyny nad Anglią, kilka lat po wojnie o Falklandy/Malwiny, dla wielu Argentyńczyków nabrało symbolicznego znaczenia i było postrzegane jako rodzaj sportowego rewanżu o dużym ładunku historycznym i emocjonalnym.
„Obwinialiśmy angielskich piłkarzy za wszystko, co się wydarzyło, za całe cierpienie narodu argentyńskiego… Przed meczem mówiliśmy, że futbol nie ma nic wspólnego z wojną o Malwiny. Ale wiedzieliśmy, że zginęło wielu argentyńskich chłopaków, zestrzelonych jak małe ptaszki. To była zemsta” – pisał potem Maradona w swojej autobiografii.
W trakcie tego samego turnieju Stadion Azteca był także świadkiem narodzin fenomenu jednego z najbardziej rozpoznawalnych zwyczajów kibicowskich – tzw. meksykańskiej fali. Zjawisko to istniało wprawdzie wcześniej, ale dopiero transmisje telewizyjne z mundialu 1986 sprawiły, że zostało ono pokazane globalnej publiczności i zdobyło międzynarodową popularność.
– Meksyk nie tylko chciał zorganizować mistrzostwa świata. Chcieliśmy zorganizować najlepsze mistrzostwa świata, jakie kiedykolwiek widział świat – przyznał Guillermo Canedo, prezes Meksykańskiej Federacji Piłki Nożnej i jeden z organizatorów mundialu w 1970 r. – A do tego potrzebowaliśmy najlepszego stadionu, jaki kiedykolwiek zbudowano – dodał.
Jan Paweł II: "Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że interesuję się piłką nożną. To dla mnie zaszczyt być tutaj. W miejscu, gdzie oglądałem tak piękny futbol i mistrzostwa świata, których nigdy nie zapomnimy."
Do zaprojektowania wybrano jednego z najwybitniejszych meksykańskich architektów swojej epoki. Pedro Ramirez Vazquez był autorem najważniejszych realizacji w stolicy Meksyku, w tym nowej Bazyliki Matki Bożej z Guadalupe, Muzeum Antropologii oraz Pałacu Legislacyjnego.
Wedle jego założenia stadion miał przypominać o przedhiszpańskiej historii stolicy nie tylko nazwą.
– Ramirez Vazquez bardzo blisko współpracował z Kenzo Tange, wielkim japońskim architektem, który zaprojektował stadion na igrzyska olimpijskie w 1964 r. Stadion tych igrzysk swoim dachem przypomina pagodę – mówił w wywiadzie dla Carmen Aristegui meksykański pisarz i dziennikarz sportowy Juan Villoro, autor książek o kulturze futbolu. – To właśnie tym zainspirował się Ramirez Vazquez, tworząc stadion w Meksyku, który kilka lat później został otwarty i otrzymał podporę z ornamentami przypominającymi budowle przedhiszpańskie – wyjaśnił.
Podłoże, na którym wzniesiono obiekt, to skalista warstwa będąca pozostałością po erupcji wulkanu Xitle, co znacząco utrudniało prace budowlane. W trakcie wykopów pod fundamenty natrafiono również na prehistoryczne szczątki mamuta. Boisko umieszczono ok. 9,5 m poniżej poziomu ulicy, co poprawia rozchodzenie się dźwięku i wzmacnia akustykę stadionu. Dzięki temu rozwiązaniu obiekt z zewnątrz sprawia wrażenie mniej monumentalnego, niż jest w rzeczywistości.
Stadion nie ma też wewnętrznych podpór dla dachu, co zapewnia świetną widoczność wszystkim widzom.
– To wręcz demokratyczne doświadczenie. Na wszystkich miejscach ma się tę samą jakość widzenia i na wszystkich odczuwa się pełne zanurzenie w grze, od pierwszego sektora, przez loże, aż po ostatni rząd – mówił Ramirez Vazquez. – To wyraz szacunku dla widza – dodał.
Nazwę stadionu wyłoniono w ogólnokrajowym konkursie. Zwyciężyła propozycja, która pojawiała się najczęściej w nadesłanych zgłoszeniach, a jej pierwszy autor otrzymał prawo do dwóch miejsc na stadionie na okres... 99 lat.
Swoje stałe miejsce na Aztece ma też najwierniejszy fan, a tak właściwie jego figura z brązu. Na trybunach od 25 lat stoi rzeźba „Nachito”, czyli Ignacia Villanuevy Aguirre – miłośnika tutejszego klubu America, który wygrał konkurs na najbardziej oddanego fana. To nietypowy gest - stadion uhonorował nie piłkarza czy trenera, lecz zwykłego kibica.
Stadion Azteca po przedmundialowej renowacji otworzono 28 marca towarzyskim meczem Meksyk – Portugalia, który zakończył się bezbramkowym remisem.
– To zaszczyt być w katedrze futbolu, gdzie o losach meczów decydowali najlepsi – powiedział wtedy o Azteca hiszpański trener Portugalii Roberto Martinez.
Obiekt bywa określany mianem „katedry” nie tylko w sensie symbolicznym. W 1999 r. mszę na nim odprawił Jan Paweł II. W wydarzeniu uczestniczyło ok. 100 tys. wiernych. Papież podkreślił wówczas, że czuje się zaszczycony możliwością celebracji liturgii w tym miejscu.
– Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że interesuję się piłką nożną. To dla mnie zaszczyt być tutaj. W miejscu, gdzie oglądałem tak piękny futbol i mistrzostwa świata, których nigdy nie zapomnimy – zaznaczył.
Estadio Azteca otwarto 29 maja 1966 r. meczem inauguracyjnym pomiędzy przyszłym stałym gospodarzem stadionu – meksykańskim klubem America a Torino FC, który zakończył się remisem 2:2.
Podczas zbliżających się mistrzostw świata współorganizowanych przez Meksyk, USA i Kanadę na tym obiekcie rozegranych zostanie pięć spotkań, w tym mecz otwarcia, w którym gospodarze zmierzą się z RPA. Pierwsze w historii MŚ z udziałem 48 ekip rozpoczną się 11 czerwca i potrwają do 19 lipca.
Ola Synowiec (PAP)
osy/ pp/