Weterani UPA pod pomnikiem w Kijowie. Fot. PAP/EPA/Sergey Dolzhenko
Wyrażamy sprzeciw wobec decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego - napisał dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku prof. Rafał Wnuk. Jego zdaniem nie służy ona interesowi Ukrainy i dostarcza argumentów propagandzie rosyjskiej, która dąży do pogorszenia stosunków polsko-ukraińskich.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w środę (27 maja) nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Jak mówił, uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
W piątek dyrektor MIIWŚ prof. Rafał Wnuk opublikował na portalu społecznościowym oświadczenie, w którym napisał, że kierowane przez niego muzeum jako instytucja powołana do badania i upamiętniania doświadczeń II wojny światowej z niepokojem przyjęło tę informację.
„Wspieraliśmy i będziemy wspierać Ukrainę w jej walce z rosyjską agresją. Nie mamy cienia wątpliwości, po której stronie w tej wojnie jest prawo międzynarodowe i racje moralne. Te same racje moralne sprawiają, że wyrażamy sprzeciw wobec decyzji prezydenta Zełenskiego” - napisał.
W oświadczeniu przypomniał, że UPA było militarnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery – partii politycznej, której radykalnie nacjonalistyczny program oparty był na totalitarnej ideologii faszystowskiej.
OUN-B dążyła do zbudowania antydemokratycznego, monopartyjnego państwa ukraińskiego. Podległe jej oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, próbując zrealizować ten cel, wymordowały w ramach „antypolskiej akcji” na Wołyniu, w Galicji i na wschodniej Lubelszczyźnie około 100 tys. bezbronnych cywilów: kobiet, mężczyzn, dzieci i starców.
„Rozumiemy, że to późniejsza krwawa walka tych oddziałów przeciwko Armii Czerwonej i NKWD jest powodem, dla którego członkowie UPA uważani są za bohaterów w Ukrainie. Ich poświęcenie nie może jednak wymazać ani zmarginalizować zbrodni, jakich dokonali na Polakach” - podał w oświadczeniu.
W dalszej części napisał, że dziś Ukraińcy heroicznie walczą z rosyjskim najeźdźcą o prawo do życia w demokratycznym, wolnym państwie, w zjednoczonej Europie.
Wskazał, że wartości, o które walczyła UPA, są zasadniczo sprzeczne z wartościami, jakie wyznajemy w Europie i które podzielane są także przez obywateli Ukrainy.
Zdaniem dyrektora MIIWŚ decyzja prezydenta Zełenskiego nie służy interesowi Ukrainy. Dostarcza natomiast argumentów propagandzie rosyjskiej, której celem jest maksymalne pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich. Dodał również, że w interesie naszych krajów leży prowadzenie odpowiedzialnej polityki pamięci, która łączy społeczeństwa wokół idei wolności, demokracji i godności człowieka, a nie wokół postaci i formacji budzących uzasadniony ból oraz sprzeciw.
Prezydent Karol Nawrocki powiedział w piątek, że prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu powinien zostać odebrany Order Orła Białego. Zaproponował, by był to jeden z punktów posiedzenia Kapituły Orderu, która zbierze się 8 czerwca. Zaznaczył, że „gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji”.
Podkreślił też, że w sensie strategicznym wspieranie Ukrainy w jej oporze przeciwko Rosji i przeciwko „bandycie, którym jest Władimir Putin”, jest strategicznym celem Polski, jednak — zaznaczył - „tak nie buduje się relacji między narodami”.
Premier Donald Tusk w piątek uznał decyzję prezydenta Ukrainy o nadaniu ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA” za niepokojącą dla wzajemnych relacji i naruszającą polską wrażliwość historyczną. Ocenił, że ten krok „niepotrzebnie znowu wynosi na dość niepokojący poziom kwestie różnic historycznych”. (PAP)
pm/ miś/ mhr/