W Powstaniu Warszawskim służyła na Mokotowie jako sanitariuszka. Była niezwykle dzielną, mądrą i dobrą osobą. Barbara Tokarska (z domu Tyszkiewicz) „Jola” odeszła na wieczną wartę. Kilka tygodni temu skończyła 102 lata – napisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w serwisie X.
Prezydent Warszawy napisał: „Spotkań i rozmów z nią będzie mi bardzo brakowało”.
Barbara Tokarska urodziła się 31 lipca 1924 r. w Borysławiu w woj. lwowskim. W czasie Powstania była sanitariuszką mokotowskiego Pułku „Baszta”.
Zaczynała w punkcie sanitarnym WSK przy ulicy Czerniakowskiej, gdzie już w pierwszych dniach sierpnia pod ostrzałem niosła pomoc rannym i pomagała transportować ich dorożką do szpitala. Po przedostaniu się przez otwarte pole na Górny Mokotów dołączyła do kompanii O-2 Pułku „Baszta”. Służyła na punktach sanitarnych przy ul. Czeczota i Szustra (obecnie Jarosława Dąbrowskiego) oraz w Reducie „Alkazar”.
Gdy 15 sierpnia brała udział w uroczystym posiłku w bastionie przy Alei Niepodległości 117/119, doszło do ataku czołgowego: „W pewnym momencie alarm, podjeżdżają czołgi »Tygrysy«. Wszyscy się zerwali i biegiem do schronu, wtedy mnie trafiło. Nie było to wielkie zranienie, natomiast miałam pełno odłamków w ciele i to mnie - co tu dużo mówić - zszokowało. Wszyscy od razu się mną zajęli więc to też jeszcze podnosiło temperaturę grozy i zagrożenia [na szczęście] nie życia. Byłam w szoku i trudno mi było iść. Przeniesiono mnie na punkt sanitarny na Szustra. Był bardzo pięknie urządzony! Opatrzono mnie, leżałam tam dwa, trzy, dni. Chłopcy z „Alkazaru” przynieśli mi słoik malin, konfitur malinowych. To są drobiazgi, które się pamięta” - wspominała w Archiwum Historii Mówionej na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego. Potem trafiła do szpitala elżbietanek.
Po powrocie do służby opiekowała się ciężko rannymi w szpitalu polowym przy ul. Misyjnej, pozostając przy obłożnie chorych pacjentach w trakcie nalotów i bombardowań. „Jedno z mocniejszych wrażeń to było bombardowanie. Lecą szyby, tutaj leżą ranni, ci którzy mogli zejść do piwnicy, zeszli, kilku jednak zostało. Oczywiście musiałam z nimi zostać. Pamiętam do dziś, jak stałam pod ścianą, jak się sypały okna, sypał się gruz, ale nic nam się nie stało, przeżyliśmy to [wszyscy]. Potem przeniesiono [rannych] do podziemi, do piwnic. Tam pełniłam dyżury. Już były zimne noce. Człowiek przysypiał w kącie, w białym fartuchu, przykucnięty. [Do rannych biegło się ze świecą]” - mówiła.
W 1942 r. zdała tajną maturę i rozpoczęła konspiracyjne studia w Szkole Głównej Handlowej. Po wojnie kontynuowała naukę w Akademii Handlowej w Poznaniu (magister nauk ekonomicznych) oraz na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (doktor nauk ekonomicznych).
Otrzymała m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami, Krzyż Armii Krajowej, Warszawski Krzyż Powstańczy, Medal „Pro Bono Poloniae”. Została awansowana do stopnia porucznika WP, a następnie kapitana. (PAP)