Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Andrzej Pozorski podczas konferencji prasowej w Warszawie na temat śledztwa w sprawie zbrodni lubińskiej. Fot PAP/Marcin Obara
Prokuratura IPN skierowała akt oskarżenia przeciwko dziesięciu byłym funkcjonariuszom MO. Jak wyjaśnił podczas wtorkowej konferencji prasowej wiceprezes IPN Karol Polejowski, są oni podejrzani „o popełnienie czynów przestępczych w czasie zajść w Lubinie 31 sierpnia 1982 r.”
Prokuratura IPN skierowała akt oskarżenia przeciwko dziesięciu byłym funkcjonariuszom MO. Jak wyjaśnił podczas wtorkowej konferencji prasowej wiceprezes IPN Karol Polejowski, są oni podejrzani „o popełnienie czynów przestępczych w czasie zajść w Lubinie 31 sierpnia 1982 r.”. Chodzi m.in. o śmierć dwóch manifestantów.
Jak przekazał IPN we wtorkowym komunikacie, inne wątki tego śledztwa, odnoszące się m.in. do śmierci trzeciego z manifestantów, są nadal kontynuowane.
Do zajść w Lubinie, określanych obecnie jako zbrodnia lubińska, doszło w trakcie manifestacji na głównym placu tego miasta. Manifestację zorganizowano na wezwanie kierownictwa zdelegalizowanej przez władze „Solidarności” z okazji drugiej rocznicy zawarcia Porozumień Sierpniowych.
Według ustaleń 31 sierpnia 1982 r. o godz. 15.30 na placu było już około dwóch tysięcy osób. Z kwiatów układano krzyż. Manifestację prowadził jej współorganizator – Stanisław Śnieg (1927-2019). Protestujący wznosili okrzyki, m.in. „Znieść stan wojenny!”. Śpiewano „Rotę”, „Boże, coś Polskę” z ostatnią zwrotką „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. W tym czasie milicjanci użyli pierwszych granatów łzawiących. Stanisław Śnieg zapowiedział, że manifestacja dobiega końca, i zaapelował o rozejście się do domów.
We wtorek prokurator Andrzej Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, przypomniał, że w momencie, gdy demonstranci udawali się już do domów, ruszył przeciwko nim kordon wyposażonych w broń palną milicjantów. Strzały w stronę demonstrantów padły, gdy tłum się wycofywał.
Taki przebieg wypadków w trakcie śledztwa potwierdzili nawet przesłuchani przez prokuraturę byli oficerowie Służby Bezpieczeństwa, z których kilku z nich wmieszało się w demonstrantów. Od milicyjnych kul zginęły wtedy trzy osoby – Michał Adamowicz, Andrzej Trajkowski i Mieczysław Poźniak. Kilkanaście osób zostało rannych. Już po rozproszeniu manifestantów – o czym we wtorek przypomniał prokurator Pozorski – milicjanci krążyli po mieście, strzelając do otwartych okien.
Oskarżonym obecnie w tej sprawie byłym milicjantom – jak przekazano w komunikacie IPN – zarzucono, że „wzięli udział w pobiciu uczestników pokojowej manifestacji związanej z uczczeniem drugiej rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, bezprawnie używając wobec manifestujących mieszkańców Lubina broni palnej, oddając strzały z pistoletów maszynowych załadowanych amunicją ostrą w ich kierunku, powodując śmierć Mieczysława Poźniaka i Andrzeja Trajkowskiego oraz ciężki uszczerbek na zdrowiu czterech innych osób”.
Na przekór faktom tuż po krwawej pacyfikacji władze odpowiedzialność zrzucały na manifestantów. Według powtarzanej do końca stanu wojennego wersji milicja działała w obronie własnej.
W wyniku śledztwa i procesu po upadku PRL-u skazano na kary więzienia tylko trzy osoby: byłego zastępcę Komendanta Wojewódzkiego MO w Legnicy, byłego zastępcę Komendanta Miejskiego MO w Lubinie oraz byłego dowódcę plutonu ZOMO. Nie udało się jednak wtedy ustalić bezpośrednich sprawców śmierci trzech manifestantów.
W 2022 r. śledztwo zostało wznowione w ramach IPN-owskiego projektu „Archiwum zbrodni”. Postępowanie podjęto na nowo, ponieważ pojawiły się nowe możliwości dowodowe, które w ocenie prokuratora pozwoliłyby na ustalenie sprawców czynów z 1982 r. i pociągnięcie ich do odpowiedzialności karnej.
W toku tego śledztwa – jak poinformował IPN – przesłuchano jako świadków blisko 800 osób, zabezpieczono i zbadano dokumentację medyczną odnoszącą się do obrażeń doznanych przez uczestników manifestacji oraz uzyskano opinie biegłych z zakresu badania broni palnej, amunicji i mechanoskopii.
Efektem tego postępowania stał się akt oskarżenia wobec dziesięciu byłych funkcjonariuszy MO. Jak wyjaśnił prokurator Pozorski, przestępstwo zarzucone oskarżonym zagrożone jest karą więzienia do lat 15. Akt oskarżenia w tej sprawie jeszcze przed Świętami trafił do Sądu Okręgowego w Legnicy.
„Należy wskazać, iż skierowanie aktu oskarżenia w tej sprawie nie dotyczy wszystkich zdarzeń objętych zakresem śledztwa oraz wszystkich ustalonych sprawców przestępstw” – przekazano ponadto w komunikacie IPN.
Jak poinformowano, z akt tego śledztwa wyłączono do odrębnego postępowania materiały przeciwko dwóm funkcjonariuszom MO podejrzanym o popełnienie analogicznych do wskazanych w akcie oskarżenia przestępstw. „Stan zdrowia pierwszego z nich uniemożliwia udział w toczącym się postępowaniu karnym, zaś drugi podejrzany przebywa poza granicami kraju i dotąd nie ustalono miejsca jego pobytu. W tym przypadku podjęte zostaną czynności zmierzające do poszukiwań podejrzanego” – zapewnił Instytut.
Dodano, że podobnie uczyniono z materiałami dotyczącymi popełnienia przestępstw przez ośmiu innych funkcjonariuszy MO biorących udział w bezprawnym tłumieniu lubińskiej manifestacji, gdyż ustalono, że sprawcy ci obecnie nie żyją.
„Z akt śledztwa wyłączono też materiały celem dalszego prowadzenia w odrębnym postępowaniu w sprawie zabójstwa Michała Adamowicza, ponadto w sprawach usiłowania zabójstw trzech innych osób i w sprawach spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 15 manifestantów” – podkreślił jednocześnie IPN.
W odrębnym postępowaniu – jak przekazano – będzie także prowadzone śledztwo w sprawie utrudniania postępowania karnego prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Garnizonową we Wrocławiu bezpośrednio po masakrze lubińskiej.
Z kolei – jak informowano jeszcze latem tego roku – Sąd Rejonowy w Lubinie na karę więzienia w zawieszeniu skazał w sierpniu byłego funkcjonariusza MO, który jesienią 1982 r. fałszywie oskarżył o napaść na milicjantów uczestnika wydarzeń lubińskich. W PRL po tamtym oskarżeniu opozycjoniście wymierzono 3 lata więzienia.
Przebieg tragicznych zajść w Lubinie został udokumentowany na kilkudziesięciu zdjęciach przez Krzysztofa Raczkowiaka (1952-2016), wówczas fotografa i fotoreportera. Wykonał on również najsłynniejsze zdjęcie dokumentujące zbrodnię lubińską. Czterech biegnących w kierunku ówczesnej ul. Zawadzkiego (ob. Paderewskiego) mężczyzn niesie śmiertelnie rannego Michała Adamowicza, którego pocisk wystrzelony przez milicjanta dosięgnął, gdy mężczyzna biegł koło mostku nad potokiem Baczyna.
Józef Krzyk, Marcin Jabłoński (PAP)
jkrz/ mja/ par/ mhr/