Plan filmowy adaptacji „Lalki” na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Fot. PAP/Szymon Pulcyn
Od zachwycającego wizualnie „Hamneta” Chloe Zhao, przez superprodukcje takie jak „Odyseja” Christophera Nolana i debiuty reżyserskie gwiazd ekranu, do „Lalki” Macieja Kawalskiego – rok 2026 będzie obfitował w premiery wyczekiwanych filmów.
Nowy rok w kinach otworzą pokazy „Dreams” Michela Franco, opowieści o zderzeniu dwóch światów. Fernando jest meksykańskim tancerzem baletowym pragnącym spełnić swój „amerykański sen”. Przybywa do Stanów Zjednoczonych w ciężarówce pełnej imigrantów, by dzielić życie ze swoją ukochaną. Jennifer to mająca miliony na koncie filantropka, która odwzajemnia jego uczucie, ale woli utrzymać ten związek w sekrecie. Sporo tajemnic skrywają również bohaterowie „Father Mother Sister Brother” Jima Jarmuscha, stworzeni m.in. przez Toma Waitsa, Charlotte Rampling, Cate Blanchett i Adama Drivera. Minimalistyczny, złożony z trzech odrębnych historii film o erozji rodzinnych więzi przypadnie do gustu fanom twórczości amerykańskiego reżysera. W 2025 r. podbił serca jurorów konkursu głównego festiwalu w Wenecji, którzy przyznali mu Złotego Lwa.
Na wielkim ekranie pojawi się też laureat Srebrnego Lwa – Wielkiej Nagrody Jury „Głos Hind Rajab” Kaouther Ben Hani. To poruszające dzieło poświęcone sześcioletniej Palestynce, która zginęła w wyniku izraelskiego ataku w Strefie Gazy. Wykorzystano w nim oryginalne nagranie głosu dziewczynki błagającej o pomoc pracowników Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca. Styczeń będzie należał ponadto do zachwycających wizualnie historii, takich jak „Hamnet” Chloe Zhao ze zdjęciami Łukasza Żala i „Wpatrując się w słońce” Maschy Schilinski, do którego zdjęcia zrealizował Fabian Gamper.
W lutym będzie można się wybrać na seans „La grazia” Paolo Sorrentino. Przyjaciel i wieloletni współpracownik reżysera Toni Servillo gra tu prezydenta Włoch, który pod koniec kadencji otrzymuje wnioski o ułaskawienie. Pierwszy z nich dotyczy zabójczyni męża, który przez lata znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Kolejny – mężczyzny, który zabił swoją chorą na alzheimera żonę. Będący zagorzałym katolikiem prezydent musi też podjąć decyzję, czy podpisać ustawę legalizującą eutanazję. Trzy tygodnie później na wielki ekran wejdzie „Wartość sentymentalna” Joachima Triera. Obraz, który został liderem nominacji do Europejskich Nagród Filmowych, mówi o tym, z czym wiąże się bycie artystą i co ludzie są gotowi poświęcić dla sztuki.
W tym samym miesiącu w repertuarze znajdzie się „To był zwykły przypadek” Jafara Panahiego. Irański twórca kina niezależnego w maju ub.r. zdobył canneńską Złotą Palmę, a w grudniu został nieprawomocnie skazany przez sąd w Teheranie za „działalność propagandową przeciwko systemowi” na rok więzienia i dwuletni zakaz opuszczania kraju. Jego film, podejmujący tematy traumy, represji i przebaczenia, może być liczącym się graczem w oscarowym wyścigu. Prawdopodobnie w tym roku w Cannes zaprezentowane zostanie nowe dzieło kolejnej ikony kina irańskiego - Asghara Farhadiego. Jak głoszą zapowiedzi, film „Parallel Tales” będzie serią powiązanych ze sobą opowieści o zamachach w Paryżu z listopada 2015 r. Obsadę stworzyli Isabelle Huppert, Vincent Cassel, Virginie Efira, Pierre Niney i Catherine Deneuve. Wśród producentów wykonawczych filmu znaleźli się Maciej Musiał i Krzysztof Piesiewicz.
Przełom zimy i wiosny przyniesie premiery „Bez wyjścia” Park Chan-wooka, „Tajnego agenta” Klebera Mendoncy Filho i „Testamentu Ann Lee” Mony Fastvold. Pierwszy z nich jest wyróżnioną trzema nominacjami do Złotych Globów adaptacją thrillera „Ostre cięcia” Donalda Westlake’a o mężczyźnie gotowym na wszystko, byle tylko zdobyć pracę. Drugi, utrzymany w podobnej konwencji, śledzi losy ambitnego naukowca, którego życiu zaczyna zagrażać śmiertelne niebezpieczeństwo. Ostatni zaś poświęcony jest założycielce szejkersów, która została uznana przez członków tej grupy religijnej za żeńskie uosobienie Boga. Choć tematycznie i stylistycznie odległy od „The Brutalist”, którego scenariusz Fastvold tworzyła wspólnie ze swoim mężem Bradym Corbetem, „Testament Ann Lee” jest kolejnym przejawem fascynacji tej pary designem. Szejkersi słynęli bowiem z tego, że samodzielnie wytwarzali meble. Efekty ich pracy można dostrzec na ekranie.
Na tym nie koniec emocji, jakie szykują dla nas regularni bywalcy najważniejszych światowych festiwali. Dwukrotny laureat canneńskiej Złotej Palmy Ruben Ostlund stworzył kolejną ostrą jak brzytwa satyrę. Akcja „The Entertainment System Is Down” toczy się na pokładzie samolotu międzykontynentalnego, gdzie awaria systemu rozrywki pokładowej zmusza pasażerów do interakcji. Maggie Gyllenhaal, której „Córkę” doceniono w Wenecji za scenariusz, zrealizowała na podstawie utworu Mary Shelley o partnerce Frankensteina „Pannę młodą!”, w której główną rolę powierzyła Jessie Buckley. Tymczasem Olivier Assayas przeniósł na ekran wydaną w 2022 r. powieść „Mag z Kremla” Giuliano da Empolego. Cofnął się do początku lat 90., by odsłonić korzenie bieżącej polityki Rosji. Fabuła ogniskuje się wokół reżysera teatralnego Wadima Baranowa – postaci luźno inspirowanej Władisławem Surkowem – który marzy o wielkim sukcesie. Wskutek splotu różnych okoliczności mężczyzna zostaje spin doktorem Władimira Putina.
Szeroka publiczność będzie miała też okazję obejrzeć udane debiuty reżyserskie. Harris Dickinson, któremu uznanie zapewniły role w „Babygirl” i „W trójkącie”, wybrał temat relacji społecznych i kryzysu bezdomności. Tytułowym bohaterem „Łobuza” uczynił młodego mężczyznę żyjącego na ulicach Londynu, który każdego dnia walczy o przetrwanie. Marzenie o reżyserowaniu spełniła również Kristen Stewart. Kanwą jej filmu stała się autobiograficzna książka „Chronologia wody” Lidii Yuknavitch o przemocowym domu rodzinnym, traumie, autodestrukcji, relacji z ciałem. – „Chronologia wody” jest metaforą samostworzenia. Lidia przetwarza przeszłość i akceptuje to, że złe doświadczenia są częścią naszej osobowości. To, co bolesne, współtworzy nasze życie – powiedziała PAP Stewart w listopadzie ub.r.
W ofercie kin nie zabraknie superprodukcji i kontynuacji filmowych hitów. W maju na wielki ekran trafi „Diabeł ubiera się u Prady 2” Davida Frankla, w którym ponownie zobaczymy Meryl Streep, Anne Hathaway, Emily Blunt i Stanleya Tucciego. Inspiracją dla twórców była druga część bestsellerowej powieści Lauren Weisberger „Zemsta ubiera się u Prady”, jednak – zgodnie z zapowiedziami – w historii mają się też pojawić nowe wątki. Do obsady dołączy Kenneth Branagh, który zagra męża Mirandy Priestley. Dobra wiadomość także dla fanów twórczości Christophera Nolana. W lipcu, dwa lata po premierze „Oppenheimera”, brytyjski reżyser pokaże swoje kolejne epickie dzieło – adaptację „Odysei” Homera, zrealizowaną w technologii IMAX. W filmie wystąpią m.in. Matt Damon, Tom Holland, Zendaya, Robert Pattinson i Anne Hathaway.
Grudzień upłynie pod znakiem „Diuny: Części trzeciej” Denisa Villeneuve’a oraz „Avengers: Doomsday” braci Joego i Anthony’ego Russo. Pierwszy z filmów będzie oparty na wydarzeniach z drugiej powieści Franka Herberta dotyczącej kultowego uniwersum „Mesjasz Diuny”. Drugi ma szansę stać się najbardziej dochodową fabułą roku. Na ekranie pojawią się Robert Downey Jr., Chris Hemsworth, Letitia Wright i Vanessa Kirby. Ostatnie dni 2026 przyniosą także światową premierę filmu „Werwulf” Roberta Eggersa. To mroczny, osadzony w realiach XIII-wiecznej Anglii thriller o wilkołakach, w którym aktorzy będą się posługiwać językiem z epoki. Historia opatrzona zostanie napisami i stosownymi przypisami, które ułatwią widzom śledzenie fabuły.
Z dużym prawdopodobieństwem w 2026 r. do dystrybucji trafi „Upiór w operze” Alexandre’a Castagnettiego – współczesna wersja utworu Gastona Leroux, stworzona z myślą o nastoletniej publiczności. Klimat fabuły ma przywodzić skojarzenia z sagą „Zmierzch”. Część zdjęć nakręcono we wnętrzach paryskiej Opéry Garnier. Wiadomo też, że trwają prace nad „Jehanne d’Arc” Baza Luhrmanna. Portale branżowe spekulują, która młoda aktorka może otrzymać główną rolę. Niektóre skłaniają się ku Isli Johnston znanej z „Gambita królowej”. Inne typują Bellę Ramsey, której rozpoznawalność przyniosły seriale „The Last of Us” i „Gra o tron”.
Również miłośnicy polskich filmów mają na co czekać. 30 września światło dzienne ujrzy „Lalka” Macieja Kawalskiego. To trzecia po dziele Wojciecha Jerzego Hasa i serialu w reżyserii Ryszarda Bera adaptacja powieści Bolesława Prusa. Twórcy postawili sobie ambitne cele – przywrócenie ludziom wiary w kino, oderwanie ich od telewizorów, stworzenie „wizualnego i narracyjnego majstersztyku”, który przyciągnie różne pokolenia widzów. Zainteresowanie produkcją podsyca wspaniała obsada. Izabelę Łęcką gra Kamila Urzędowska, Stanisława Wokulskiego - Marcin Dorociński, w pozostałych rolach zobaczymy m.in. Marka Kondrata, Krystynę Jandę, Maję Komorowską, Andrzeja Seweryna, Maję Ostaszewską i Agatę Kuleszę.
Ciekawie zapowiada się thriller „Zima pod znakiem Wrony” Kasi Adamik, luźno inspirowany opowiadaniem Olgi Tokarczuk „Profesor Andrews w Warszawie”. Międzynarodowa koprodukcja, której światowa premiera odbyła się na ubiegłorocznym festiwalu w Toronto, przeniesie widzów do Warszawy 1981 r., chwilę po wprowadzeniu stanu wojennego. Fabuła osnuta jest wokół brytyjskiej profesorki psychiatrii Joan Andrews (w tej roli Lesley Manville), która przyjeżdża do Polski na konferencję, nie do końca świadoma wydarzeń, które rozgrywają się wokół. Do lat 80. zabierze widzów również ubiegłoroczny laureat gdyńskich Złotych Lwów Piotr Domalewski w swoim nowym filmie „Nasza rewolucja. Historia miłości Grażyny i Jacka Kuroniów”. Będzie to pierwszy obraz tego twórcy poświęcony postaciom historycznym, daleki jednak od kina biograficznego. – Zrobiliśmy film głęboko humanistyczny. Opowieść o relacji dwojga rewolucjonistów, którzy poświęcili związek i życie dla swoich ideałów. Podziwiam ich i zarazem zazdroszczę im tej bezkompromisowości – mówił PAP Domalewski w listopadzie ub.r.
Na najbliższe miesiące zaplanowano premiery filmów docenionych na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wśród nich znajdzie się debiutancka pełnometrażowa fabuła Emi Buchwald „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”, która zgarnęła m.in. nagrodę za reżyserię i Złoty Pazur im. Andrzeja Żuławskiego. To historia czworga rodzeństwa u progu dorosłości, które stara się odnaleźć własne drogi życiowe i jednocześnie zachować łączące ich więzi. W konkursie głównym startowała również „Wielka Warszawska” Bartłomieja Ignaciuka z Tomaszem Ziętkiem w roli młodego, entuzjastycznego dżokeja odkrywającego mechanizmy rządzące środowiskiem wyścigów konnych. Z kolei Helena Ganjalyan i Bartosz Szpak w uhonorowanym Szafirowymi Lwami „Glorious Summer” opowiedzą o trzech kobietach spędzających lato w renesansowym pałacu, którego murów nie mogą opuścić nawet na chwilę. Choć mają zapewnione jedzenie, rozrywkę i narzędzia rozwoju osobistego, coraz dotkliwiej odczuwają brak wolności. Zaczynają obmyślać plan ucieczki.
Jeszcze w styczniu do kin wejdą „Zapiski śmiertelnika” Macieja Żaka, które zadebiutowały kilka miesięcy temu na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Fabuła ukazuje losy 50-letniego F.P. – granego przez Ireneusza Czopa – który pozornie ma w życiu wszystko, a jednak dopadają go myśli samobójcze. Pewnego dnia mężczyźnie ukazuje się duch ojca, który próbuje powstrzymać go przed ostatecznym krokiem. „To nie jest dramat psychologiczny. Tu nic nie jest oczywiste. Historia opowiedziana w zaskakującej konwencji z nutą realizmu magicznego. W sennej aurze nadmorskiego kurortu po sezonie bohaterowi przydarzają się tragikomiczne sytuacje. Nieproszeni goście, zbyt dociekliwy policjant, nieoczekiwana kochanka prowadzą do zaskakującego finału” – wspomniał reżyser cytowany w materiałach prasowych. W obsadzie znaleźli się także Magdalena Boczarska, Marian Dziędziel, Magdalena Popławska i Agata Turkot.
Daria Porycka (PAP)
dap/ miś/
