Społeczność grekokatolicka świętuje Wielkanoc z tradycyjnymi „hajiłkami” przy greckokatolickim soborze archikatedralnym w Przemyślu. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Społeczność grekokatolicka w Przemyślu (Podkarpackie) obchodziła w Poniedziałek Wielkanocny tradycyjne hajiłki. Podczas tegorocznych obrzędów sporządzono dokumentację, która ma być podstawą starań o wpisanie tej tradycji na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Uroczystości rozpoczęły się po porannej liturgii. Dzieci i młodzież zgromadziły się na placu przy cerkwi, aby „wywodzić hajiłki” – archaiczne pieśni i zabawy wiosenne, które w tradycji regionu przemyskiego symbolizują zwycięstwo życia nad śmiercią. Nazwa obrzędu wywodzi się od słowa „haj” (gaj).
Jak powiedziała PAP Tatiana Nakonieczna, zajmująca się rekonstrukcją tradycji mniejszości ukraińskiej, w tegorocznych obchodach wzięła udział grupa około 40 osób, w tym członkowie zespołu „Krajka”. Uczestnicy formowali koła i korowody, wykonując pieśni o tematyce wiosennej oraz gry muzyczne, m.in. o czyżyku i słowiku. Wydarzenie trwało około 30 minut i zakończyło się wspólnym oblewaniem wodą.
– W tradycji społeczności ukraińskiej hajiłki wykonywało się zawsze pod cerkwią. Często obok znajdował się cmentarz, dlatego korowody ze śpiewem wychodziły właśnie tam, co symbolizowało zwycięstwo życia nad śmiercią – wyjaśniła Nakonieczna.
Dawniej hajiłki pełniły funkcję społeczną, służąc kojarzeniu par. Choć historycznie brały w nich udział głównie panny, obecnie w zabawie uczestniczą przede wszystkim najmłodsi. Rejestracja tegorocznej edycji przez badaczy ma umożliwić rozpoczęcie formalnych procedur związanych z wpisem na listę krajową, a docelowo światową listę UNESCO.
– Chcemy nawiązać jak najmocniej do tradycji, ale bez tworzenia sztucznego pokazu. To ma być naturalna część życia ludzi, integracyjne wydarzenie, a nie występ pod media społecznościowe – podkreśliła rozmówczyni PAP.
Tradycja ta była powszechna w wioskach południowo-wschodniej Polski do lat 40. XX wieku. Obecnie uznaje się ją za zjawisko unikatowe. Nakonieczna zapowiedziała również starania o przywrócenie innego zapomnianego obrzędu – „orędzowania”. Było to wielkanocne kolędowanie chłopców, którzy w nocy z niedzieli na poniedziałek odwiedzali domy niezamężnych kobiet, śpiewając pod ich oknami. (PAP)
huk/ agzi/