Prezydent Karol Nawrocki w sali BHP Stoczni Gdańskiej w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. Fot. PAP/Adam Warżawa
Gdy podpisywano Porozumienia Sierpniowe - oprócz tych „krystalicznych”, wiernych wartościom oraz „sprawiedliwych”, gotowych odrzucić legitymacje PZPR - byli też ci, którzy pozostawali wierni Moskwie - powiedział prezydent Karol Nawrocki. Ocenił, że „dziś, niestety, są też na najważniejszych stanowiskach w państwie”.
Nawrocki w poniedziałek (31 sierpnia) w Gdańsku uczestniczył w uroczystościach upamiętniających 46. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych.
Prezydent powiedział, że - gdy podpisywano Porozumienia - przy stole z jednej strony zasiadali ci „krystaliczni w odniesieniu do wartości, jakie wartości reprezentowali”, z drugiej strony ci, którzy „w tej komunistycznej pzprowskiej Sodomie okazali się na końcu sprawiedliwymi” i wyrazili gotowość, by odrzucić legitymacje PZPR, ale byli też „ci trzeci”.
- Tacy i o tym musimy o tym pamiętać - dziś, niestety, są także na najważniejszych stanowiskach w państwie polskim w roku 2026 - (...) wciąż myśleli, jak zachować interes jednej partii, wciąż pozostawali wierni Moskwie i PZPR - stwierdził Nawrocki.
- Porozumienia Sierpniowe były dla nich świstkiem papieru i zaczęli myśleć o tym, co zrobią 13 grudnia, jak zniszczą głos narodu polskiego. To ci sami, drodzy państwo, którzy nie tolerują żadnej opozycji, żadnego głosu narodu - ocenił prezydent.
Jak mówił, „to ci, którzy nie znają bezprzymiotnikowej demokracji, dla których demokracja zawsze musi być albo ludowa, albo walcząca, albo jeszcze inna”. - Ci „przymiotnikowcy”, którzy nawet pod siłą 10 milionów głosów narodu polskiego nie byli gotowi do tego, aby szukać porozumień - dodał.
Według Nawrockiego szacunek należy się tym „sprawiedliwym”, którzy „wyszli z Sodomy PZPR-owskiej”. - Ale też zupełny brak zrozumienia dla tych, którzy pozostają wierni Moskwie także w XXI wieku. Nie możemy się na to godzić - oświadczył. (PAP)
pab/ dsok/ sdd/