Zniszczony czołg na wystawie skonfiskowanego rosyjskiego sprzętu wojskowego w Kijowie. Fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Inwazja na Ukrainę, nazywana w propagandzie rosyjskiej specjalną operacją wojskową, skompromitowała Rosję w oczach reszty świata. Pod niektórymi względami obecna wojna przypomina te, które skończyły się dotkliwymi porażkami Rosji: na Krymie z koalicją państw Zachodu, pod Cuszimą z lekceważonymi Japończykami i w Afganistanie z partyzantami.
„Wojna krymska była pierwszą od wieków wojną, którą Rosja przegrała. Jej przebieg wykazał, że w istocie Rosja nie była gotowa do realizacji imperialnych planów, gdyż »zapomniała« o potrzebie stałej modernizacji administracji, struktur władzy i armii” - pisał prof. Andrzej Chwalba w „Historii powszechnej. Wiek XIX”.
Przyczyną wojny było dążenie Rosji do zdominowania, a nawet rozbioru Turcji, oraz podporządkowania sobie Bałkanów. Mocarstwa zachodnie ze swojej strony nie zamierzały zrezygnować ze swoich wpływów w Turcji i pogodzić się z ekspansją rosyjską. Wojna krymska była rywalizacją Zachodu i Rosji o to, kto będzie sprawował kontrolę nad Imperium Ottomańskim. Pretekstem do wojny stało się odrzucenie przez Turcję żądań Rosji zagwarantowania jej sprawowania opieki nad wyznawcami prawosławia w tym kraju oraz udzielenia prawosławnym wyłącznego przywileju opieki nad najważniejszymi miejscami dla chrześcijaństwa w Ziemi Świętej.
Turcja te żądania odrzuciła, bo ich przyjęcie sprowadzałoby ją do roli rosyjskiego protektoratu. W tej sytuacji Rosja postanowiła swoje roszczenia poprzeć militarnie i w październiku 1853 r. jej wojska wkroczyły na teren podlegających Turcji Księstw Naddunajskich. Z początku w działaniach zbrojnych na lądzie i morzu Rosja odnosiła sukcesy, ale wtedy, ku jej zaskoczeniu, w konflikt po stronie Turcji wmieszały się państwa zachodnie. We wrześniu 1854 r. wojska angielskie, francuskie i tureckie, a później także sardyńskie, dokonały desantu na Krymie i rozpoczęły trwające niemal rok oblężenie Sewastopola, portu i bazy rosyjskiej marynarki wojennej.
Rosyjski garnizon cierpiał coraz bardziej z powodu głodu, epidemii i braku prochu. W końcu musieli wycofać się z miasta. Wojna zakończyła się w lutym 1856 roku. Straciło w niej życie około 300 tysięcy żołnierzy. Większość z nich zmarła jednak nie na skutek działań wojennych, lecz z powodu chorób i epidemii oraz fatalnych warunków w szpitalach polowych.
Po wojnie krymskiej doszło do kongresu pokojowego w Paryżu zakończonego 30 marca 1856 r. W jego wyniku postanowiono, że Rosja i Turcja nie będą miały prawa mieć okrętów wojennych na Morzu Czarnym, nie mogły też budować nadmorskich fortyfikacji. Krym pozostał przy Rosji. Serbia, Mołdawia i Wołoszczyzna pozostały w granicach Turcji, ale zyskały autonomię. Mołdawia i Wołoszczyzna zjednoczyły się niedługo później – powstała Rumunia.
Podczas wojny krymskiej, w 1855 roku zmarł cesarz Mikołaj I. Jego sukcesorem został Aleksander II. „Wraz ze wstąpieniem na tron Aleksandra II rozpoczął się czas reform zwany odwilżą posewastopolską lub wiosną posewastopolską. (…) Car i jego otocznie mieli świadomość, że Rosja – jeśli nie zreformuje się – to przegra kolejną wojnę i przestanie liczyć się w Europie” - pisał prof. Andrzej Chwalba. Na inny skutek przegranej wojny zwraca uwagę Michał Klimecki, pisząc w książce „Krym 1854-1855”, że wzmocniła ona w Rosji tendencje i prądy upatrujące w zachodniej Europie przeciwnika tradycyjnych norm i obyczajów, opartych na prawosławiu i szacunku dla tronu carów.
Wojna rosyjsko-japońska, której przyczyną był konflikt wokół stref wpływów w podzielonych między mocarstwa Chinach, wybuchła 9 lutego 1904 roku, gdy eskadra japońskich okrętów znienacka zaatakowała rosyjską bazę morską Port Artur na terenie Mandżurii.
Poprzedzona klęskami na morzu kapitulacja Port Artur (2 stycznia 1905 roku), przegrana bitwa lądowa pod Mukdenem (luty-marzec 1905 roku), a przede wszystkim rozgromienie skierowanej na Daleki Wschód Floty Bałtyckiej pod Cuszimą (27-28 maja 1905 roku) zdemaskowały niezdolność rosyjskiej machiny wojennej do równorzędnego zmierzenia się z lekceważonymi do tamtej pory Japończykami. Porażki militarne i wybuch rewolucji w Rosji w lutym 1905 roku zmusiły carat do przyjęcia upokarzających warunków pokoju, zawartego przy mediacji USA 5 września 1905 roku w Portsmouth w stanie New Hampshire.
Wielka Brytania i Stany Zjednoczone w obawie przed rosyjską ekspansją na Dalekim Wschodzie wspierały Japonię, kredytując niemal 40 proc. jej wydatków wojennych. Zmieniło się to po bitwie pod Cuszimą, gdy Londyn i Waszyngton odmówiły dalszych pożyczek i dostaw surowców, nie chcąc zanadto wzmacniać Japonii, a niedługo później Amerykanie pośredniczyli w rozmowach pokojowych. Japończycy, którzy dziesięć lat wcześniej rozbili armię chińską (1894-95), przejęli kontrolę nad Koreą i częścią Mandżurii. Uzyskali także należący dziś do Rosji południowy Sachalin. Spektakularne zwycięstwo nad Rosją oznaczało wejście Japonii do grona światowych mocarstw, w którym pozostała aż do katastrofalnego dla niej 1945 roku.
Klęska wojenna i spacyfikowana rewolucja 1905 roku zmusiły carat do podjęcia zmian ustrojowych - wprowadzenia ograniczonego parlamentaryzmu w formie Dumy i prób ekonomicznego usamodzielnienia chłopstwa w ramach tzw. reformy stołypinowskiej. Osiągnięte rezultaty okazały się jednak zbyt skromne, by zapewnić Rosji stabilność po porażkach militarnych pierwszej wojny światowej i uchronić ją przed rewolucją lutową i obaleniem caratu.
Jeszcze w XIX w. zainteresowane Afganistanem mocarstwa – carska Rosja i Wielka Brytania – ustaliły w tym państwie granice swych wpływów. Z tą tradycją zerwał ZSRR. Na fali sowieckiej ekspansji w latach zimnej wojny Moskwa chciała uzyskać wpływy nad Oceanem Indyjskim i pokazać Zachodowi - a szczególnie USA - że jest supermocarstwem. Inspirowała kolejne przewroty - w tym wojskowy zamach stanu w 1973 roku, który obalił monarchię.
W 1979 r., zabiwszy w zamachu prezydenta Afganistanu Hafizullaha Amina i zastąpiwszy go nowym, posłusznym Kremlowi Babrakiem Karmalem, ZSRR wysłał wojska do Afganistanu. Islamscy afgańscy partyzanci, zasilani amerykańską bronią zadawali dotkliwe straty radzieckim wojskom, wyposażonym często w sprzęt bezużyteczny do walk w górach.
Według historyka Davida R. Marplesa decyzja o wysłaniu wojsk do Afganistanu wynikała z przekonania, że ówczesny amerykański prezydent Jimmy Carter nie jest poważnym przeciwnikiem, a USA są niezdolne do reakcji, czego miała dowieść rewolucja irańska. „Armia Radziecka uniknęła klęski, ale nie potrafiła odnieść zwycięstwa. Wojna w Afganistanie wyczerpała kraj pod względem gospodarczym i zmieniała równowagę sił w czasie zimnej wojny. Podważyła też mit, że ZSRR nie na imperialnych ambicji”.
W walkach w Afganistanie śmierć poniosło 90 tysięcy bojowników; 90 tys. zostało rannych. Wskutek bombardowań, czystek i egzekucji zginęło ogółem 1,5 miliona Afgańczyków, czyli ok. 10 procent całej ludności. 6 mln osób uciekło za granicę, głównie do Pakistanu i Iranu. Zniszczono infrastrukturę przemysłową i rolną.
Podczas wojny partyzanckiej życie straciły 22 tysiące żołnierzy radzieckich; 75 tys. odniosło rany. Interwencja rok w rok kosztowała Moskwę 20 miliardów dolarów (według kursu z 1986 roku). Tak znaczący wysiłek finansowy pogłębił kłopoty gospodarki ZSRR i w efekcie doprowadził do kryzysu państwa. W 1988 r. ZSRR wycofał wojska z Afganistanu, a trzy lata później imperium upadło.(PAP)
irk/ aszw/