
Profesor Zbigniew Raszewski unikał słowa teatrologia, używał sformułowania nauka o teatrze lub wiedza o teatrze. Jego zasługi w budowaniu tej dyscypliny są ogromne - mówi PAP historyk teatru prof. Barbara Osterloff.
Polska Agencja Prasowa: W sobotę, 5 kwietnia, mija setna rocznica urodzin historyka teatru, wielkiego humanisty prof. Zbigniewa Raszewskiego. Jaką rolę odegrał w powojennej historii polskiej humanistyki? Czemu mawia się, że ufundował wiedzę o teatrze jako osobną dyscyplinę naukową?
Barbara Osterloff: Słusznie przywołał pan określenie "wielki humanista". Profesor Zbigniew Raszewski nim był, był też niezwykłym człowiekiem i prawdziwym autorytetem. Przez całe życie zajmował się historią teatru, przede wszystkim teatru polskiego. Badał ten teatr, opisywał, interpretował, szukał w nim prawidłowości przywołując bardzo szerokie konteksty kulturowe, polityczne, społeczne i obyczajowe. Do dzisiaj ta rozległa perspektywa, którą przyjmował w swoich badaniach, budzi podziw i respekt, podobnie jak jego intelektualna niezależność i wierność swoim przekonaniom.
Muszę dodać, że Profesor doskonale znał się też na muzyce (mógłby być jej dziejopisem, swobodnie czytał partytury), a historia polskiej wojskowości była jego pasją. Z wielkim znawstwem rozpoznawał i komentował mundur polski różnych epok, jego krój i kolory, włącznie z wyłogami, a także broń, zwłaszcza białą – wszystko to nie miało przed nim tajemnic. Zaskakiwał tą wiedzą swoich studentów, kiedy np. analizował ryciny przedstawiające teatr dawny lub omawiał sztuki, w których pojawiały się postaci wojskowych. Wspominam o tym, by podkreślić, że w badaniu teatru przeszłości Profesor sięgał też do tematów i szczegółów "nieoczywistych", a przecież dopełniających przedmiot jego analiz oraz interpretacji.
"Profesor Zbigniew Raszewski raczej unikał słowa teatrologia — używał sformułowania nauka o teatrze lub wiedza o teatrze. Jego zasługi w budowaniu tej dyscypliny nauki są ogromne, i to na wielu polach."
PAP: Kto zaprosił prof. Raszewskiego w 1953 r. do podjęcia pracy w Instytucie Sztuki w Warszawie? Jak wiadomo, z Instytutem był związany do śmierci w 1992 r. Jakie były jego najważniejsze prace i sprawowane w IS PAN funkcje?
B. O.: Zbigniew Raszewski, wówczas początkujący badacz - doktor nauk humanistycznych - znalazł się w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk dzięki Leonowi Schillerowi. Był uczniem i asystentem prof. Zygmunta Szweykowskiego, ale musiał się rozstać z macierzystym uniwersytetem w Poznaniu, gdyż uznano go za człowieka "niepewnego ideologicznie". Natomiast Schiller zainteresował się jego pracami, zobaczył w nim swojego współpracownika. Ten wielki artysta, najwybitniejszy inscenizator teatru polskiego pierwszej połowy wieku XX, był wówczas zepchnięty "na boczny tor", odsunięty od teatru. Zajmował się pracą naukową, kierował Sekcją Teatru w IS PAN. Z jego inspiracji powstała redakcja "Pamiętnika Teatralnego", naukowego kwartalnika poświęconego historii i krytyce teatru, który istnieje do dzisiaj. Po śmierci Schillera Zbigniew Raszewski został współredaktorem tego pisma, a potem redaktorem — wspólnie z reżyserem, krytykiem i teatrologiem Bohdanem Korzeniewskim.
Wymieniam tylko dwa nazwiska, a przecież grono osób tworzących redakcję, a także autorów współpracujących z "Pamiętnikiem Teatralnym", było liczne. Redaktorzy potrafili przyciągnąć badaczy kilku pokoleń z różnych ośrodków (głównie uniwersyteckich), dla których publikowanie w tym piśmie bardzo liczyło się w dorobku naukowym. "Pamiętnik" pod kierunkiem obu wspomnianych wybitnych redaktorów osiągnął najwyższy poziom merytoryczny. Zespół redakcyjny działał, pisał, badał, organizował, a przede wszystkim tworzył zeszyty monograficzne, które rozwijały naszą wiedzę o teatrze, by wymienić tylko te poświęcone teatrowi staropolskiemu, teatrowi doby Oświecenia, albo Witkacemu. Przy tym ostatnim ogromną zasługę miał redaktor Jerzy Timoszewicz. Przez 36 lat, kiedy prof. Raszewski i prof. Bohdan Korzeniewski prowadzili to pismo, stało się ono swoistą niszą dla badaczy historii teatru polskiego i najważniejszym pismem teatrologicznym w kraju.
Co do innych funkcji prof. Raszewskiego w Instytucie Sztuki PAN, to przypomnijmy, że był pierwszym redaktorem naukowym i współautorem "Słownika biograficznego teatru polskiego", bezcennej publikacji stanowiącej niewyczerpane źródło wiedzy dotyczącej ludzi teatru: aktorów, reżyserów, scenografów, kierowników literackich, dyrektorów. Pamiętajmy też o prof. Raszewskim jako współtwórcy włoskiej "Enciclopedia dello spettacolo", gdzie opublikowano wiele haseł dotyczących teatru polskiego. Od 1959 r. zasiadał Profesor, z krótką przerwą w latach 1985-89, w Radzie Naukowej Instytutu Sztuki PAN; był też członkiem Komitetu Nauk o Literaturze PAN i Komitetu Nauk o Sztuce PAN.
Wymieniam tutaj kilka ważnych dokonań i sprawowanych funkcji, a było ich o wiele więcej, także poza Instytutem Sztuki PAN. Nie sposób w naszej krótkiej rozmowie przedstawić bogactwo i różnorodność dorobku pana Profesora, ale wspomnieć trzeba, że był znakomitym edytorem. Opracował wybór dramatów Tadeusza Rittnera, który go fascynował ze względu na dwujęzyczność i dwukulturowość. Mamy dwutomowe wydanie z PIW-u, ze "Wstępem" pana Profesora. Interesowała go twórczość Gabrieli Zapolskiej, której poświęcił swoją pracę doktorską. Był też edytorem pism Leona Schillera w tomie pt. "Teatr ogromny". Ale przede wszystkim był autorem studiów, szkiców i rozpraw, które mają wielkie znaczenie dla polskiej nauki o teatrze, a zbierane były w osobnych tomach jak np. "Staroświecczyzna i postęp czasu" z 1963 r., zawierająca klasyczną rozprawę o Słowackim i Mickiewiczu wobec teatru romantycznego.
PAP: Prof. Zbigniew Raszewski był też osobistością Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, w której na Wydziale Wiedzy o Teatrze wykładał w latach 1977–1990. Prowadził m.in. legendarne seminarium magisterskie. Jaką rolę odegrał w życiu tej uczelni?
"(...) uczył myślenia, odpowiedzialności za głoszone sądy, sumienności i cierpliwości, niezbędnych w zawodzie historyka teatru."
B. O.: Wykładowcą tej uczelni Profesor został już wcześniej, w roku 1971, co było zasługą ówczesnego rektora Tadeusza Łomnickiego. Na Wydziale Reżyserii istniało wówczas podyplomowe Studium Teatralno-Literackie, i to jego słuchacze byli pierwszymi studentami prof. Raszewskiego w szkole na ul. Miodowej. Ja do tej niewielkiej grupy należałam. Profesor prowadził przedmiot, który nazywał się "Krytyka teatru dawnego". Uczył przede wszystkim krytyki źródeł, a także metodologii badań naukowych, której elementy przekazywał nam, swoim studentom, na zajęciach prowadzonych według klasycznych reguł akademickich (referat studenta, dyskusja, komentarz profesora). A jednocześnie uczył myślenia, odpowiedzialności za głoszone sądy, sumienności i cierpliwości, niezbędnych w zawodzie historyka teatru. Zwykł mawiać, że historia teatru zaczyna się od dokumentów, od świadectw, które należy poddać krytycznej analizie, umieścić w kulturowym kontekście, a następnie zinterpretować, i dopiero po zakończeniu tego żmudnego procesu — próbować wyciągnąć ogólniejsze wnioski. Ale obok tych bardzo racjonalnych konstatacji, w komentarzach Profesora pojawiały się nieraz sformułowania zaskakujące, np. że sztuka jest po to, aby wywoływać piękno i budzić nasz zachwyt.
W kilka lat później, prof. Raszewski podjął zajęcia na nowo powołanym Wydziale Wiedzy o Teatrze. Przedmioty, które wykładał, nosiły rozmaite nazwy: "Wprowadzenie do historii teatru", "Opis przedstawienia", "Teatr w świecie widowisk". To się zmieniało. Natomiast rzeczywiście legendarne stały się seminaria magisterskie prowadzone przez pana Profesora, od roku akademickiego 1978/79 przez dziesięć lat, z przerwami. Pod jego kierunkiem powstało wiele prac magisterskich. Te seminaria dyplomowe sumowały wszystko, czego na Wydziale Wiedzy o Teatrze Profesor nauczał, od elementarza historycznej metodologii po trudną sztukę opisywania historycznego zjawiska, ale także sztukę badania, opisywania i analizowania zjawisk teatru współczesnego, przedstawień czy ról. O tym mówili już nieraz, i pewnie jeszcze będą mówić, studenci prof. Raszewskiego, których jego seminaria inspirowały do bardzo różnych zawodowych spełnień. Niektórzy z nich zajęli się badaniem historii teatru, inni pisarstwem czy dziennikarstwem. Myślę, że biografie i dorobek absolwentów Wiedzy o Teatrze, którzy wyszli spod ręki prof. Raszewskiego, to temat ciekawy, i wart podjęcia.
Nie ulega wątpliwości, że Profesor lubił uczyć. Przekazywał swoją wiedzę w przyjaznym dyskursie, w którym było miejsce na anegdotę i dowcip, a traktował studenta z empatią, jako człowieka dorosłego i jako partnera. Odżegnywał się od pełnienia funkcji kierownika katedry czy innej, organizującej życie akademickie. Chciał być w szkole na Miodowej tylko nauczycielem.
PAP: Pani zdaniem jako historyka teatru, które z książek i opublikowanych prac prof. Zbigniewa Raszewskiego na stałe weszły do kanonu polskiej humanistyki?
B. O.: To długa lista. Właściwie każdej z prac prof. Raszewskiego należałoby teraz poświęcić osobną refleksję, mówić o tym, jakie miała znaczenie w momencie, w którym się ukazała. Jaki miała rezonans, jakie wzbudzała dyskusje, a czasem kontrowersje, czego przykładem "Teatr w świecie widowisk", ostatnia książka Profesora wydana za jego życia w 1991 r. Wyjątkowym dziełem jest na pewno "Raptularz" - dziennik osobisty prowadzony przez długie lata i zarazem kronika PRL-u, z bezcennym zapisem historii premiery "Dziadów" w inscenizacji Kazimierza Dejmka oraz jej politycznych następstw. Przypomnę, że zdjęcie spektaklu z afisza zainicjowało wystąpienia studentów w Marcu'68.
"Zwykł mawiać, że historia teatru zaczyna się od dokumentów, od świadectw, które należy poddać krytycznej analizie, umieścić w kulturowym kontekście, a następnie zinterpretować, i dopiero po zakończeniu tego żmudnego procesu — próbować wyciągnąć ogólniejsze wnioski."
Na stałe do kanonu humanistyki polskiej, jak sądzę, weszły przede wszystkim dwie książki prof. Zbigniewa Raszewskiego, obie wybitne. Pierwsza to "Bogusławski" — wspaniała, dwutomowa monografia wydana w 1972 r. Przedstawione w niej zostały życie i twórczość "ojca teatru polskiego", choć dobrze wiemy, że nie był on pierwszym twórcą narodowej sceny, co zawsze prof. Raszewski podkreślał. Ta książka pozwala zrozumieć nie tylko wielkość dzieła Wojciecha Bogusławskiego – aktora, autora, reżysera, dyrektora i organizatora życia teatralnego, politycznego gracza – ale także historię Polski, dawnej Rzeczypospolitej oraz kulturę tamtego czasu. Nagradzano tę monografię także za walory literackie — przebogatą i plastyczną polszczyznę, klarowny styl i precyzyjną kompozycję. To dzieło historyka teatru, które się czyta jak powieść.
Druga wybitna książka to "Krótka historia teatru polskiego" z 1977 r. Jest to pierwsza autorska, fundamentalna synteza dziejów teatru polskiego od początku, czyli od średniowiecza i teatru liturgicznego, do roku 1939, zamykającego dzieje teatru II Rzeczypospolitej. Takie właśnie Profesor ustanowił cezury czasowe swojej pasjonującej opowieści o dziejach teatru polskiego, proponując własną ich periodyzację, wydobywając na światło dzienne nieznane wydarzenia i sprawy, fascynujące świadectwa i dokumenty. Ta książka do dziś jest podstawową lekturą dla każdego, kto chce poznać historię teatru polskiego, a może to być zarówno jej badacz, jak i - miłośnik.
Rozmawiał Grzegorz Janikowski (PAP)
gj/ dki/