Miejsce po tablicy upamiętniającej Różę Luksemburg w Zamościu. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Władze Zamościa wycofały się z przygotowywanej na 6 marca prezentacji tablicy upamiętniającej Różę Luksemburg ze względu na brak opinii Instytutu Pamięci Narodowej. Tablica nie powróci też na razie na kamienicę przy ul. Staszica 37. Według IPN obecność takiej tablicy byłaby sprzeczna z zakazem propagowania komunizmu.
Tablica upamiętniająca urodzoną 5 marca 1871 r. w Zamościu Różę Luksemburg wisiała na jednej z kamienic Starego Miasta od 1979 do 2018 r., kiedy została zdjęta w związku z ustawą dekomunizacyjną.
W czwartek (6 marca) miała ponownie zawisnąć na tym samym budynku, ale władze lokalne wstrzymały się na razie z tą inicjatywą ze względu na nieotrzymanie do tej pory zgody konserwatora zabytków na prace na elewacji. Według zapowiedzi, tablica miała zostać zaprezentowana w czwartek w ratuszu na symbolicznych sztalugach, podczas konferencji poświęconej Luksemburg, jednak władze miasta zrezygnowały z jej pokazania.
Prezydent Zamościa, Rafał Zwolak, wyjaśnił w rozmowie z mediami, że decyzja zapadła w południe po konsultacji z prawnikami. – Dopóki nie wystosujemy pisma i IPN nam nie odpowie, to nie możemy na razie tego zrobić. Nie mamy pewności, czy możemy dzisiaj eksponować tablicę – dodał.
Zastępca prezydenta miasta, Marta Pfeifer uzupełniła, że „aby przedstawić w przestrzeni publicznej, w budynku samorządowym ową tablicę, powinniśmy posiadać opinię IPN”. Dopytywana, gdzie znajduje się nowa tablica poświęcona Róży Luksemburg, odparła, że „jest bezpieczna”, zaś poprzednia znajduje się w magazynie w muzeum.
Pomysł przywrócenia tablicy poświęconej Róży Luksemburg na kamienicy przy ul. Staszica 37 skrytykował już w ubiegłym tygodniu w oświadczeniu Instytut Pamięci Narodowej, którego zdaniem jest to sprzeczne z zakazem propagowania komunizmu. Na środowym briefingu w Zamościu zastępca prezesa IPN Karol Polejowski nazwał Luksemburg „niemiecką działaczką komunistyczną”. Według niego podzielała wszystkie poglądy innych komunistów, a odbudowa wolnej Polski była dla niej „drobnomieszczańską mrzonką”.
Zarzuty te odpierał od początku zamojski ratusz, którego zdaniem „tablica mówi tylko i wyłącznie o tym, że w Zamościu urodziła się Róża Luksemburg, działaczka międzynarodowego ruchu robotniczego”. - I tyle. Nie ma żadnej gloryfikacji systemu totalitarnego czy odniesień politycznych. To ma być tylko tablica informacyjna – wyjaśniał rzecznik zamojskiego ratusza Jacek Bełz.
Prezydent Zamościa w rozmowie z mediami w czwartek powiedział, że nie przypuszczał, iż sprawa wzbudzi tyle emocji i pojawią się protesty. W jego opinii w grę może wchodzić też polityka. - Za chwile są wybory i niestety są też osoby, które może chcą zebrać kapitał polityczny na tej sytuacji – zaznaczył.
Na pomysł zamontowania tablicy wpadła Fundacja im. Róży Luksemburg, która również ją sfinansowała. Prezydent Zwolak zapewnił, że ratusz będzie nadal podejmował starania, aby zawisła ona na kamienicy. Zapowiedział, że miasto zwróci się też do IPN o opinię w tej sprawie. - Oczywiście nie musimy się z nią zgadzać. Opinia IPN nie jest dla miasta wiążąca, ale musimy o nią wystąpić oficjalnie – sprecyzował. Prezydent przewidział także konsultacje społeczne z mieszkańcami.
Jednocześnie dodał, że tablica nie może być zamontowana w najbliższym czasie na kamienicy przy ul. Staszica 37 ze względu na jej planowany remont. Nie może zostać umieszczona też na kamienicy przy ul. Kościuszki, w której faktycznie Róża Luksemburg zamieszkiwała, bo – jak wyjaśnił Zwolak – znajduje się ona w rękach prywatnych i wymaga remontu.
Zgodę na ponowne zamontowanie tablicy na kamienicy przy ul. Staszica musi wyrazić również zamojski konserwator zabytków Olgierd Hawryluk, który w czwartek poinformował dziennikarzy, że taki wniosek złożyły w połowie lutego władze miasta. Inicjatywa wymaga pozwolenia ze względu na to, że – jak wyjaśnił – tablica ma zostać zamontowana na obiekcie wpisanym do rejestru zabytków. Konserwator również wystąpił o opinię w tej sprawie do IPN. – W środę trafił do nas skan tej opinii, która jest jednoznacznie negatywna – powiedział Hawryluk. Po analizie dowodów w sprawie konserwator podejmie ostateczną decyzję. Jak dodał, zapadnie ona w najbliższych dniach – maksymalnie do połowy marca.
W przerwie czwartkowej konferencji pt. „Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej” na salę wszedł lider nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic, Robert Bąkiewicz, wraz z kilkunastoma osobami. Grupa wyrażała swój sprzeciw dla upamiętnienia Róży Luksemburg w Zamościu, wnosząc okrzyki „precz z komuną”. Bąkiewicz dyskutował m. in. z ambasadorem Niemiec w Polsce Miguelem Bergerem i innymi uczestnikami spotkania. Czwartkowe wydarzenie określił jako „skandaliczne, łamiące przyzwoitość samorządowców, prezydenta Zamościa”. Według niego skandalem jest, że „tu się czci Różę Luksemburg”.
Róża Luksemburg (właściwie Rozalia Luxenburg) urodziła się 5 marca 1871 r. w Zamościu. Była najmłodszym z pięciorga dzieci żydowskiego kupca. Ukończyła w II Warszawskie Żeńskie Gimnazjum. W 1887 r. wstąpiła do partii Proletariat. W Szwajcarii studiowała filozofię, ekonomię i prawo, obroniła doktorat na temat rozwoju przemysłowego Królestwa Polskiego.
Była współzałożycielką Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), a później Socjaldemokracji Królestwa Polskiego (SDKP), przekształconej w Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL).Od 1898 r. przebywała w Niemczech. Należała do przywódców Socjaldemokratycznej Partii Niemiec i uczestniczyła w obradach II Międzynarodówki. W 1904 r. spędziła trzy miesiące w więzieniu za obrazę cesarza Wilhelma II w publicznym przemówieniu. W latach 1905-1906 uczestniczyła w rewolucji w Warszawie i Petersburgu. W 1906 r. przez kilka miesięcy więziona była w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Od 1907 r. prowadziła działalność w Niemczech; opowiadała się za masowymi strajkami jako drogą dla rewolucji i obalenia kapitalizmu przemocą. W 1918 r. była współzałożycielką Komunistycznej Partii Niemiec (KPD).
W styczniu 1919 r. została zatrzymana wraz z Karlem Liebknechtem i Wilhelmem Pieckiem za udział powstaniu robotniczym w Berlinie. Policja przekazała więźniów żołnierzom Freikorpsu, którzy po przesłuchaniu pobili, a następnie strzałem z pistoletu w skroń zastrzelili Różę Luksemburg.
Róża Luksemburg była przedstawicielką lewego, rewolucyjnego skrzydła II Międzynarodówki, a zarazem krytykiem Lenina i bolszewizmu. Kwestionowała też polskie dążenia niepodległościowe.(PAP)
gab/ aszw/


