Naukowcy Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu oraz Uniwersytetu Wrocławskiego badają kości sprzed 1600 lat, na polach w okolicy Żórawiny. Fot. PAP/Krzysztof Ćwik
Znaleziony pod Wrocławiem naszyjnik z zębów pochodzi sprzed około 5 tys. lat. Badania szkieletu ludzkiego złożonego w tym samym kurhanie mogą zmienić wiedzę o okresie ceramiki sznurowej na tym terenie - ocenił antropolog i anatom dr Paweł Dąbrowski z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Pod Żórawiną, we wsi sąsiadującej z Wrocławiem naukowcy tego lata badali cmentarzysko datowane na schyłek okresu wpływów rzymskich i początek okresu wędrówek ludów. Chodzi o okres między ok. 350 a 430 rokiem naszej ery. W Europie był to czas zachodzących zmian, bo pojawienie się Hunów uruchomiło kolejne fale wędrówek ludów.
Wykopaliskami, w których uczestniczyli naukowcy, studenci i wolontariusze z dwóch uczelni, kierował szef Zakładu Archeologii Epoki Brązu i Wczesnej Epoki Żelaza Uniwersytetu Wrocławskiego, archeolog prof. Tomasz Gralak. Antropolog i anatom z Zakładu Anatomii Prawidłowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu dr Paweł Dąbrowski, kierujący pracami zespołu antropologicznego, w rozmowie z PAP ocenił, że dla badań paleoanatomicznych i paleohistologicznych największe znaczenie miało odkrycie z ostatnich dni prac wykopaliskowych.
- Dosłownie tuż przed zamknięciem naszego stanowiska w pobliżu obiektów sprzed 1600 lat znaleźliśmy kurhan, a w nim zęby ułożone w konwencji kolii. Naszyjnik liczył 42 zęby jednoszczytowe: sieczne oraz kły. Zęby były przewiercone i musiały być nawleczone na rodzaj powrozu, świadczy o tym ich ułożenie. To zęby dużych ssaków, zwierząt m.in. psowatych na przykład wilków, jeleniowatych czy młodego niedźwiedzia. Nie jest wykluczone, że mogą tam być też zęby ludzkie - powiedział dr Dąbrowski.
Obok naszyjnika zidentyfikowano kilka paciorków kościanych oraz bursztynowych.
Naukowiec dodał, że obok kolii z zębów, nieco głębiej odkryto też szkielet dorosłego mężczyzny oraz dwa krzemienne ostrza: niewielki grocik oraz rodzaj krzemiennego noża. Przy naszyjniku znajdowały się też pozostałości dwóch ludzkich czaszek, co nasuwa hipotezę, iż natrafiono np. na pochówek ważnej osoby w tej społeczności i do grobu złożono mu nie tylko cenny naszyjnik, ale też być może zdekapitowane głowy w formie swoistego wota.
Przy męskim szkielecie znaleziono topór kamienny, który pozwolił na wstępne datowanie tego grobu. Zidentyfikowane artefakty oraz szczątki ludzkie można wstępnie datować na ponad 2,9 tys. lat przed naszą erą. W ocenie archeologa topór nosił ślady użytkowania i miał charakter bardziej narzędzia bojowego niż dołożonej symbolicznej ozdoby.
- Niewykluczone, że odkryliśmy grób wojownika lub łowcy, ale ze względu na tę kolię możemy przypuszczać, że był to ktoś ważny, np. przywódca klanu rodzinnego - dodał antropolog; w opinii archeologa mógł być to nawet patriarcha rodu.
Dr Dąbrowski wyjaśnił, że konwencja wykonania topora pozwoliła jedynie na wstępne datowanie pochówku w kurhanie, ale przygotowano już pierwsze kostne próbki do datowania metodą radiowęglową. Wyniki będą jesienią, ale zdaniem badacza jest pewne, że różnica nie powinna być większa niż maksymalnie plus minus 200 lat.
Naukowiec dodał, że podobny kurhan z dwoma toporami, krzemieniami i bursztynowymi ozdobami wraz szkieletem odkryto niemal w tym samym czasie w odległej o kilka kilometrów wsi Iwiny, podczas badań ratowniczych prowadzonych przez jedną z firm archeologicznych, na placu budowy.
- Dotychczas z tego rejonu nie było podobnych znalezisk. Teraz połączymy badania z obu miejsc - wskazali naukowcy.
- Wspólnie będziemy prowadzić badania wieloaspektowe: od chemii pod badania anatomiczne, antropologiczne. A więc zdarzył nam się wyjątkowo „urodzajny” sezon, bogaty w te znaleziska. W ostatnich dniach jeszcze w Iwinach odnaleziono drugi kurhan, zawierający tym razem kości cielaka, co potwierdzają pracujący tam archeolodzy. Więc może jakieś zwierzę ofiarne tam złożono - powiedział dr Dąbrowski.
Naukowiec wyjaśnił, że badania genetyczne próbek zębów z naszyjnika pozwolą dokładnie ustalić, jakie są to gatunki zwierząt. Natomiast szczegółowe morfologiczne i genetyczne badania pozwolą określić płeć i wiek osób, których głowy znaleziono w kurhanie. Podobnie będzie ze szkieletem mężczyzny.
- Na pewno wykonamy też badania haplogrupy, wskazującej na pochodzenie genomu, na jego etniczne implikacje. Wskazują (one), skąd ci ludzie mogli migrować. Migracja mogła trwać przez pokolenia, to nie musiało być jednorazowe wyjście. Kolejne grupy mogły migrować, przemieszczać się, zakładać osady. Najczęściej z okolic Morza Kaspijskiego, Morza Czarnego, wzdłuż dużych cieków wodnych do różnych zlewisk wodnych Dniestru, Dniepru, Dunaju i wędrować w głąb Europy, docierając też tu - powiedział antropolog.
Podkreślił, że każdy ze szczątków ludzkich z odkrytego kurhanu będzie zbadany metodą radiowęglową za pomocą izotopu węgla C14, by mieć pewność, że są z tego samego okresu. Będą też poszukiwane ślady intencjonalnego działania, jeśli chodzi o dekapitację czaszek.
- Przyjrzę się też szkieletowi, czy nie nosi śladów obrażeń, jeśli słuszne jest założenie, że był to łowca czy wojownik. Mamy większość kości, ale sporo jest już na granicy rozsypania się, dlatego wyjęte zostały razem z ziemią. Cała sztuka będzie polegała na tym, by bardzo delikatnie je wypreparować. Nawet użyjemy maszyn rentgenowskich do prześwietlenia razem z bryłą ziemi - powiedział dr Dąbrowski.
Dodał, że badania utkania tkanki kostnej oraz badania fizyczno-chemiczne pozwolą zebrać informacje o stopniu odżywienia, o rodzaju diety. - Dowiemy się czy dominowało w niej mięso czy pierwsze „udomowione” starsze zboża m.in. pszenica, jęczmień, czy też młodsze proso - wyjaśnił.
- Przyjrzę się zachowanym zębom w tych czaszkach, a dokładniej mikrourazom szkliwa, bo to też będzie wskazówka techniczna czy dieta była „twarda”, włóknista, czy „miękka”. Mikroślady zobrazują także intensywność żucia i wskażą, czy pokarm był wstępnie rafinowany: opiekany, gotowany. Analizy te będą częścią badań odontologicznych i paleoantropologicznych - zapowiedział naukowiec.
Zaznaczył, że zebrane w tym sezonie badawczym dane zostaną wykorzystane w kolejnych projektach naukowych dotyczących struktury genetycznej ludów stepowych i jej związków dzisiejszą strukturę genetyczną Europejczyków.
- Pod tym względem mogą się pojawić dawne mutacje, nierozpoznane wcześniej cechy genetyczne, które ostatecznie dadzą się interpretować na poziomie fenotypowym. Po połączeniu materiałów kostnych spod Żurawiny i Iwin we wspólny zbiór danych zobaczymy obraz dawnych schorzeń, zaburzeń metabolicznych wynikających z wad genetycznych. Sprawdzimy, jakież to niespodzianki kryją dawne genomy - powiedział dr Dąbrowski.
Podkreślił, że to pierwsze kurhany z okresu sięgającego 5 tys. lat w okolicy Wrocławia i jest to pewna nowość, choć w tej części Europy znaleziono kilka podobnych.
Z wcześniejszych międzynarodowych badań wiadomo, że wędrujący Nomadzi należący do kręgu kulturowego ceramiki sznurowej mieli smagłą cerę, brązową tęczówkę, ciemne, czarne włosy i prawdopodobnie wnieśli też do dziedzictwa biologicznego Europy gen tolerancji laktozy. Zawdzięczamy im także upowszechnienie transportu kołowego.
- Raczej oni zatrzymywali się na wschodzie obecnej Polski, a więc teraz, jak widać, daleko zawędrowali. Wiemy, że kierowali się docelowo w stronę zachodnich rubieży Europy, a nawet dotarli do Skandynawii. Ich groby rozciągają się w pasie od Renu do Dniepru: od linii Karpat na południu po kraje nadbałtyckie. Ich obecność we Francji, Niemczech, Polsce, w krajach naddunajskich przyczyniła się do kolejnej rewolucji technologicznej, podczas której technologię kamienia zastępowano stopniowo technologią wytopu brązu - powiedział naukowiec.
Ocenił również, że kierunek zachodni podczas wędrówki znad Morza Kaspijskiego ku Europie mógł być atrakcyjny z kilku powodów, m.in. większych zasobów słodkiej wody, pożywienia, żyznej gleby, drewna, łagodniejszego klimatu. To sprzyjało osadnictwu, rolnictwu, wypieraniu dawnych łowców.
Roman Skiba (PAP)
ros/ agt/