W 1918 r. nie nastąpiło nic takiego, co przesądzałoby o tym, że odrodzone państwo przetrwa. O tym przesądził mądry i pracowity rok 1919. Można powiedzieć, że między rokiem 1918 a 1920 jest przestrzeń pozytywnej pracy – mówi PAP historyk prof. Andrzej Chwalba, autor książki „1919. Pierwszy rok wolności”.
100 lat temu, 27 grudnia 1918 r., wybuchło Powstanie Wielkopolskie. Zaczęło się od chaotycznej strzelaniny, przerodziło w regularną walkę dwóch narodowości, a zakończyło zaimprowizowanym przemówieniem Romana Dmowskiego.
Od złożenia kwiatów przez premiera Mateusza Morawieckiego na mogile gen. Stanisława Taczaka rozpoczęły się w czwartek w Poznaniu uroczystości upamiętniające 100. rocznicę Powstania Wielkopolskiego. Główne obchody, z udziałem m.in. prezydenta Andrzeja Dudy, odbędą się po południu.
Inscenizacja przyjazdu Ignacego Jana Paderewskiego pociągiem do Poznania rozpoczęła w środę główne obchody 100. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego. W 1918 r., dzień po jego przybyciu, rozpoczęły się walki zwycięskiej insurekcji.
Powiedzieć dziś: ja nie chcę wracać do kraju, znaczy – ja nie jestem Polakiem – mówił w 1917 r. w dalekim Turkiestanie pisarz Ferdynand Goetel, który marzył o zobaczeniu rodzinnej ziemi. W kolejnych latach miliony uchodźców i emigrantów zapisały własne, często bolesne karty historii przesiąkniętej marzeniami o życiu we własnym państwie.
Przechodnie, w tym wielu turystów, z ciekawością oglądają szopki krakowskie, które można zobaczyć w różnych lokalizacjach dawnej stolicy Polski. Kolorowe dzieła sztuki są w szklanych gablotach. Podziwiać można je także w nocy – wówczas jeszcze bardziej się wyróżniają.
Pracę z Tadeuszem Kantorem zaczęliśmy od walizki z makaronem; mieliśmy jeść go w ramach happeningu „Linia podziału”. To była nasza „czynność happeningowa pozbawiona partycyzmu życiowego” – mówią PAP Lesław i Wacław Janiccy – wieloletni aktorzy teatru Tadeusza Kantora Cricot 2.
26 grudnia 1918 roku do Poznania przybył Ignacy Jan Paderewski, wizyta przyczyniła się do rozpoczęcia Powstania Wielkopolskiego. Artysta symbolem insurekcji został mimowolnie – nie taki był cel jego przyjazdu, zaś wybuch walk był dla dyplomaty sporym kłopotem.
Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zwróciło się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o niedopuszczenie do powrotu komunistycznego nazewnictwa ulic w Warszawie.