Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (C góra) i wiceprezes PiS Przemysław Czarnek (C dół) na sali posiedzeń Sejmu. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Sejm nie głosował w piątek nad wyborem Mateusza Szpytmy na prezesa IPN. Wniosek o przełożenie głosowania złożył popierający Szpytmę klub PSL, którego przedstawiciele liczą, że dzięki zwłoce przekonają koalicjantów do poparcia Szpytmy. Z kolei KO liczy, że PSL wycofa się z popierania kandydata Kolegium IPN.
W piątek miało się odbyć w Sejmie głosowanie nad wyborem Mateusza Szpytmy na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Kandydat Kolegium IPN już bowiem w końcu kwietnia otrzymał pozytywną rekomendację Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Wybór wzbudzał polityczne emocje, ponieważ Szpytmę popierały kluby opozycyjne PiS i Konfederacja, a także PSL i niektórzy posłowie Polski 2050. Z kolei Koalicja Obywatelska i Lewica były zdecydowanie przeciwne. Wiele wskazywało jednak na to, że Szpytma zostanie wybrany, a koalicja się podzieli. Jednocześnie kandydat Kolegium IPN miał niewielkie szanse na wybór w Senacie, gdzie KO z Lewicą ma większość. Senat zbiera się w przyszłym tygodniu.
Głosowanie zostało jednak przełożone na kolejne posiedzenie Sejmu, za dwa tygodnie. Taki wniosek na Prezydium Sejmu, jak powiedział PAP szef klubu KO Zbigniew Konwiński, złożył wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL.
Politycy PSL w rozmowach z dziennikarzami tłumaczyli, że chodzi o spowodowanie, by Szpytma uzyskał poparcie także w Senacie.
- Trwają ustalenia w sprawie głosowania w Senacie, wszystko wskazuje na to, że sprawy idą w dobrym kierunku - powiedział Marek Sawicki (PSL). Dopytywany, czy to oni próbują przekonać resztę koalicji, czy reszta koalicji próbuje przekonać ich, zapewnił, że to PSL próbuje przekonać pozostałych partnerów koalicyjnych do Szpytmy. - Mam nadzieję, że będziemy skuteczni - zaznaczył.
Pytany dlaczego zamierzają głosować za Szpytmą wspólnie z PiS, Sawicki zwrócił uwagę, że „koalicja wspólnie z PiS wybrała choćby prezesa NIK Mariusza Haładyja”. - Czasami są takie wybory, w których trzeba być ponad podziałami partyjnymi - podkreślił Sawicki. - Mateusz Szpytma jest dobrym kandydatem - dodał, przypominając jego rolę np. w rozpropagowaniu rodziny Ulmów jako Polaków ratujących Żydów.
- Punkty w Sejmie się przekładało, przekłada i będzie przekładać, za dwa tygodnie będzie lepszy moment na głosowanie - powiedział PAP szef klubu PSL Krzysztof Paszyk. Dopytywany, czy to na pewno był wniosek ich klubu, zaznaczył, że „taki wniosek został wypracowany, nie jest istotne, czyj był”.
Koalicja Obywatelska zapewnia jednak, że nie ma mowy, by ich klub zmienił zdanie w sprawie Szpytmy. - Głosowanie zostało przełożone na prośbę naszego koalicjanta, ale my nie zmieniamy zdania. Nie poprzemy pana Mateusza Szpytmy - powiedział PAP Konwiński.
Od posłów KO pragnących zachować anonimowość można było usłyszeć, że prawdziwym inspiratorem przełożenia tego głosowania było kierownictwo całej koalicji, bo wybór Szpytmy i podział w koalicji PiS mogłoby przedstawiać jako swój sukces. Natomiast „kierownik nie lubi przegrywać”, jak powiedział PAP jeden z posłów.
Posłowie KO zapewniali też, że liczą, iż to ludowcy zmienią zdanie i wycofają się z popierania Szpytmy. - Co im z tego przyjdzie, że w Sejmie go poprą, skoro w Senacie przegrają i pokażą brak sprawczości, przy okazji wizerunkowo szkodząc koalicji? - mówił PAP jeden z posłów KO. Inny poseł KO spekulował, że cała sprawa jest szerszą rozgrywką polityczną z prezydentem, z którą wiązać można np. brak kontrasygnaty premiera pod kandydatami prezydenta do zarządu NBP.
Zamieszanie z przekładaniem głosowania komentował też rzecznik PiS Rafał Bochenek. - To jakaś gra pod dywanem koalicji 13 grudnia i jakieś dziwne zagranie, bo sprawa powinna zostać rozwiązana, a wybór powinien być dokonany - powiedział.
Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej powołuje Sejm RP za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, które zgłasza kandydata spoza swego grona. Kadencja prezesa trwa pięć lat.
Stanowisko prezesa IPN jest nieobsadzone od sierpnia 2025 r., gdy pełniący tę funkcję od 2021 r. Karol Nawrocki został prezydentem RP. W listopadzie ub. roku Sejm nie dokonał wyboru rekomendowanego przez Kolegium IPN wiceprezesa Karola Polejowskiego, kierującego obecnie pracami Instytutu.
Jednym z powodów problemów z wyborem prezesa jest to, że Kolegium IPN wybrane zostało, gdy większość w Sejmie miało PiS, a prezydentem był Andrzej Duda. Tylko w Senacie większość mieli wtedy obecnie rządzący.
W skład Kolegium IPN w 2023 r. wybrani zostali: prof. dr hab. Andrzej Nowak, Bronisław Wildstein (wybrani przez Prezydenta RP), prof. dr hab. Jan Draus, prof. dr hab. Wojciech Polak (przewodniczący), dr hab. Mieczysław Ryba, prof. dr hab. Tadeusz Wolsza, Krzysztof Wyszkowski (wybrani przez Sejm RP), dr Bartosz Machalica, prof. dr hab. Grzegorz Motyka (wybrani przez Senat RP). Zgodnie z ustawą kadencja Kolegium IPN trwa siedem lat. (PAP)
pś/ dki/