Bohater wojny polsko-bolszewickiej i jeden z najważniejszych dowódców w wojnie obronnej 1939 r. Na emigracji zdegradowany i osadzony w więzieniu - za spisek przeciwko gen. Władysławowi Sikorskiemu i jako jeden ze „sprawców klęski wrześniowej".
Stefan Dąb-Biernacki urodził się 7 stycznia 1890 r. w Gnojnie - wiosce niedaleko Żyrardowa. W 1907 r. rozpoczął studia na Wydziale Rolniczym Towarzystwa Kursów Naukowych w Warszawie i w tym samym czasie zaangażował się w działalność w ruchu niepodległościowym. W 1913 r. ukończył kurs oficerski w Drużynach Strzeleckich i po wybuchu I wojny światowej wstąpił do Legionów Polskich.
Dowodził kompanią, a potem batalionem l pułku piechoty, a następnie batalionem 3 pułku piechoty.
W 1917 r. po kryzysie przysięgowym został internowany w Beniaminowie.
Po odzyskaniu wolności od sierpnia do października 1918 r. był komendantem Polskiej Organizacji Wojskowej okręgu Ciechanów.
W listopadzie 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego. Z dobrej strony pokazał się w wojnie polsko-bolszewickiej - w wieku 30 lat doszedł do stopnia pułkownika i trzykrotnie został odznaczony Orderem Virtuti Militari.
W 1924 r. został awansowany na generała, a w trakcie zamachu majowego stanął po stronie Józefa Piłsudskiego.
Od listopada 1926 r. do grudnia 1930 r. był generałem do prac przy Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych. W grudniu 1930 r. został Inspektorem Armii „Wilno", funkcję tę pełnił aż do wybuchu wojny.
Złą sławę zyskał w ostatnim okresie II RP jako samozwańczy obrońca czci nieżyjącego już w tamtym momencie Józefa Piłsudskiego. W 1938 r. podlegający mu oficerowie brutalnie pobili dziennikarza Stanisława Cywińskiego z powodu zdania „Polska nie jest obwarzankiem, jak powiedział pewien kabotyn". Autorem wspomnianego powiedzenia był Piłsudski - jego zdanie: „Polska to obwarzanek: kresy urodzajne, centrum – nic” miało podkreślić znaczenie kresów).
W czasie kampanii wrześniowej dowodził Armią „Prusy", która była najsilniejszym związkiem operacyjnym Wojska Polskiego. Historycy wojskowości - m.in. płk Juliusz Tym (profesor Akademii Sztuki Wojennej) i dr Daniel Koreś zaliczyli go do najgorszych dowódców kampanii wrześniowej.
„Rozmiary klęski w znacznej mierze były skutkiem błędnych decyzji i chaotycznego stylu dowodzenia gen. Dęba-Biernackiego, między innymi w wyniku wydawania sprzecznych rozkazów, często bezpośrednio dowódcom oddziałów" - napisali wspomniani historycy w analizie na łamach magazynu „Polska Zbrojna".
Krytycznie ocenił go także prof. Paweł Piotr Wieczorkiewicz. „W bitwie pod Tomaszowem Lubelskim jego chaotyczne dowodzenie doprowadziło do kryzysu, zbiegł z pola walki, dając dowód nie tylko braku kompetencji, ale i tchórzostwa" - podkreślił.
Również gen. Juliusz Rómmel wystawił mu za dowodzenie Armią „Prusy" złe świadectwo. „Najsilniejszą armię zmarnował i zniszczył w ciągu jednej doby, bo tak nią dowodził, że pomieszał wszystko, wprowadzając chaos i dezorganizację u wszystkich dowódców i w ich oddziałach, a potem zwalił całą winę na swoich żołnierzy" - napisał gen. Rómmel. Zastrzegł, że wcześniej - jako dowódca pułku piechoty w wojnie polsko-bolszewickiej - Dąb-Biernacki był bardzo odważny i przedsiębiorczy, ale uważał że tylko on ma rację i tylko on zna wojnę".
„Nie chciał się uczyć i zwalczał w naszej armii ludzi, którzy byli innego zdania. Narobił tym dużo szkody naszemu wojsku, bo usuwał oficerów bardzo wartościowych" - konkludował gen. Rómmel.
Po 17 września Dąb-Biernacki przedostał się przez Węgry do Francji. Nie podporządkował się mianowanemu Naczelnym Wodzem gen. Władysławowi Sikorskiemu i rozpoczął w wojsku wrogą wobec niego agitację. Został z tego powodu osadzony w więzieniu, a następnie razem z innymi piłsudczykami w obozie dla „sprawców klęski wrześniowej".
Po zajęciu Francji przez Wehrmacht udało się mu przedostać do Wielkiej Brytanii, gdzie razem z innymi przeciwnikami gen. Sikorskiego został internowany na wysepce Bute.
W październiku 1940 r. Sąd Polowy Wojska Polowy skazał go na degradację oraz dwa lata i sześć miesięcy więzienia (wyrok odsiadywał w brytyjskim więzieniu), zaś w kwietniu 1941 r. pod zarzutem kierowania spiskiem przeciwko rządowi gen. Sikorskiego dostał kolejny wyrok: cztery lata więzienia. Wyszedł na wolność już na początku 1942 r. z powodu złego stanu zdrowia.
Zmarł 9 lutego 1959 r. i został pochowany został na cmentarzu Brompton w Londynie. (PAP)