Powtarzana w nieskończoność hipoteza o prowokacji zablokowała proces gojenia się ran po pogromie - mówi prof. Joanna Tokarska-Bakir, autorka publikacji na temat wydarzeń z 4 lipca 1946 roku „Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego”.
4 lipca 1946 r. w Kielcach doszło do pogromu, w wyniku którego z rąk miejscowych Polaków – mieszkańców miasta, milicjantów i funkcjonariuszy innych służb - zginęło i zostało ranionych kilkudziesięciu Żydów. Wśród ofiar byli niedawni więźniowie sowieckich łagrów i hitlerowskich obozów koncentracyjnych.
W piątek (4 lipca) w Kielcach odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary pogromu ludności żydowskiej z 4 lipca 1946 r. W obchodach uczestniczyli przedstawiciele władz, duchowieństwa, środowisk żydowskich oraz organizacji społecznych i związkowych.
Pogrom kielecki jest wydarzeniem, które w ogóle nie jest poddane refleksji. Dla wielu było to straszne świństwo, które komuniści zrobili nam, Polakom, żeby dobrych ludzi zohydzić w oczach świata, a przede wszystkim wśród Żydów - tak o wydarzeniach z 4 lipca 1946 r. w rozmowie z PAP mówi Bogdan Białek.
Ambasada Polski w Berlinie uznaje opublikowany w niedzielę w tygodniku „Spiegel” tekst o rocznicy zbrodni kieleckiej za „jednostronny i tendencyjny”. Uważa, że „żadna racjonalna polemika nie jest możliwa” - poinformował PAP rzecznik prasowy ambasady Dariusz Pawłoś.
Jeśli ktoś wciąż posługuje się antysemityzmem należy to traktować jako skandal moralny i kompromitację polityczną – powiedział w niedzielę w 75. rocznicę pogromu kieleckiego Jarosław Sellin, wiceminister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu.
Podział w sprawie wybuchu i przebiegu pogromu w Kielcach 4 lipca 1946 r. istnieje nie tylko w opinii publicznej, ale także wśród badaczy – zwraca uwagę historyk dr Tomasz Domański z IPN. Dla jednych – jak tłumaczy – istotne jest społeczne tło pogromu, w tym antysemityzm, dla innych opieszałość władz i znaczenie elementów prowokacyjnych.