Śląskie kroszonki. Fot. PAP/Krzysztof Świderski
Na Górnym Śląsku zwyczaj wręczania kroszonek, czyli wielkanocnych jaj, ma długą tradycję. Kroszonki są misternie zdobione, a każdy kolor skorupki ma inne znaczenie.
Tradycja kroszonkarstwa, czyli zdobienia jaj poprzez rytowanie misternych wzorów na jednolitym tle, jest wciąż żywa na Górnym Śląsku i została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Jak podkreśla Helena Wojtasik, znawczyni tradycji ludowych, szczególne znaczenie miał kolor jajka, którym obdarowywano mężczyzn podczas świąt.
– Jaja w kolorze czarnym wręczano osobom cieszącym się dużym szacunkiem, np. nauczycielom czy księdzu. Fioletowe przeznaczone były dla starszych krewnych, takich jak stryj, wujek czy niezamężna ciotka. Zielone jaja otrzymywali chłopcy, którzy przychodzili polać dziewczyny na śmigus-dyngus. Czerwone jajo miało bardziej złożone znaczenie: jedno oznaczało, że obdarowany podoba się dziewczynie, dwa – sygnalizowały możliwość wysłania swatów. Istniał też odpowiednik czarnej polewki: surowe żółte jajo, które dziewczyna wkładała do kieszeni zbyt natrętnemu zalotnikowi, a następnie rozbijała – wyjaśnia Wojtasik.
Kolor brązowy był zarezerwowany dla mężów, natomiast niebieski otrzymywali kawalerowie znani z niestałości uczuć. Najważniejszą zasadą było jednak życzliwe i bezinteresowne wręczanie wielkanocnych jaj. W miejscowościach, gdzie obchodzono śmigus-dyngus, jajka podawano kawalerom zarówno jako podziękowanie za oblanie wodą, jak i czasem w formie symbolicznej „opłaty” za łagodniejsze potraktowanie dziewczyny. (PAP)
masz/ bst/