Organizacja uroczystości upamiętniających majora Ludwika Idzikowskiego, który rozbił się samolotem na Azorach w 1929 r., poróżniła regionalne władze tego atlantyckiego archipelagu z rządem w Lizbonie. Przy okazji odświeżyła też pamięć Portugalczyków o tragicznej próbie pionierskiego przelotu z Europy do Ameryki.
Był jedynym jeńcem sowieckiego obozu w Kozielsku, którego w 1940 roku wycofano z transportu śmierci, dzięki czemu nie zginął w Lesie Katyńskim. Natomiast jego towarzyszy zapakowano do więziennych autobusów i wywieziono na miejsce kaźni. Stanisław Swianiewicz, bo o nim mowa, zmarł 57 lat później.
Dziewięćdziesiąt pięć lat temu polscy żołnierze stoczyli ostatnią w dotychczasowych dziejach Polski bitwę przesądzającą nie tylko o losach wojny, ale i dalszym istnieniu niezawisłego państwa. Dziś to jedno z największych polskich zwycięstw jest niemal zupełnie zapomniane.
Metr po metrze, wioska po wiosce, zespoły saperów oczyszczają Wietnam z bomb i pocisków leżących w ziemi od czasu wojny sprzed 40 lat. Niewybuchy wciąż zabijają i kaleczą cywilów, głównie dzieci i uprawiających swoje pola rolników.
Po rozwiązaniu przez ostatniego Komendanta gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka” Armii Krajowej 19 stycznia 1945 r., jej rolę miała przejąć organizacja „NIE”. Jednak po aresztowaniu generała przez NKWD w marcu 1945 r. „NIE” została uznana za strukturę zdekonspirowaną i rozkazem p.o. Naczelnego Wodza gen. Władysława Andersa z 7 V 1945 r. zlikwidowana.
Pod koniec lata 1980 r. Polacy rozpoczynali najdłuższy karnawał w swojej historii. Nie wiele miał on jednak wspólnego z beztroską zabawą, znacznie więcej z ciężką pracą mającą w ich nadziei radykalnie zmienić Polskę. Po przeszło trzech dekadach wydaje się, że zapominamy dorobek tamtej pokojowej, zdławionej rewolucji.
W nocy z 20 na 21 sierpnia 1942 roku warszawiacy musieli drżeć o własny los, tym razem jednak nie z powodu Niemców. Nad miasto nadleciały, nie po raz pierwszy w tej wojnie, sowieckie bombowce. W czasie nalotu ucierpieli głównie niewinni cywile – ok. 200 z nich zginęło, 800 odniosło rany. To była zapowiedź kolejnych tragicznych w skutkach bombardowań.
17 sierpnia 1920 roku, gdy trwały jeszcze walki w ramach Bitwy Warszawskiej, ulice polskiej stolicy wypełniły się tysiącami wiernych. Warszawiacy żegnali bohaterskiego księdza, który zginął przed trzema dniami broniąc miasta przed bolszewikami. Jego śmierć była na wskroś symboliczna.