Powołana na podstawie układu Sikorski-Majski, dowodzona przez generała, który o mało nie padł ofiarą zbrodni katyńskiej - Armia Andersa przeszła długi szlak bojowy w czasie II wojny światowej, ale do legendy przeszła głównie za sprawą bitwy o Monte Cassino.
Układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r.- podpisany przez premiera rządu RP oraz reprezentującego władze ZSRR ambasadora tego kraju w Londynie - przywracał stosunki dyplomatyczne pomiędzy dwoma państwami. Z punktu widzenia Polaków, którzy znajdowali się na terenach anektowanych po wrześniu 1939 r. przez Stalina, kluczowa była zgoda na utworzenie armii polskiej. W krótkim czasie zgłosiło się do niej kilkadziesiąt tysięcy ochotników (i niewiele mniej cywilów - głównie kobiet i dzieci). Dowódcą został gen. Władysław Anders, przez prawie dwa lata przetrzymywany w osławionym więzieniu na Łubiance w Moskwie. Paradoksalnie temu uwięzieniu Anders zawdzięczał to, że nie padł jak tysiące innych polskich oficerów ofiarą zbrodni katyńskiej.
W 1942 r. Anders wyprowadził swoją armię z ZSRR. Szlak ewakuacji wiódł przez Morze Kaspijskie do Iranu, a stamtąd do Palestyny. Na przełomie 1943 i 1944 polskie oddziały zostały przerzucone do opanowanej już przez aliantów części Włoch. W maju 1944 r. dowodzony przez gen. Andersa 2. Korpus Polski wziął udział w bitwie o Monte Cassino.
Masyw Monte Cassino wraz ze znajdującym się na wzgórzu klasztorem benedyktynów był w czasie II wojny światowej kluczową niemiecką pozycją obronną na tzw. Linii Gustawa, mającą uniemożliwić aliantom zdobycie Rzymu. 18 maja 1944 r. po niezwykle zaciętych walkach zdobył je 2. Korpus Polski dowodzony przez gen. Władysława Andersa. W bitwie zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. (PAP)