Osiem tytułów i aż siedem premier na polskich ekranach znajdzie się w programie Wenezuelskiego Festiwalu Filmowego. Widzowie zobaczą obrazy reprezentujące różnorodną kinematografię latynoamerykańską. Będą to zarówno duże produkcje i kasowe hity ostatnich lat, jak i kameralne kino artystyczne.
Akcja filmu „Wołyń”, który 7 października wchodzi do kin, rozpoczyna się wiosną 1939 r. w małej wiosce zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów. Zosia Głowacka ma 17 lat i jest zakochana w swoim rówieśniku, Ukraińcu Petrze. Ojciec postanawia jednak wydać ją za bogatego polskiego gospodarza Macieja Skibę, wdowca z dwójką dzieci. Wkrótce wybucha wojna i dotychczasowe życie wioski odmienia najpierw okupacja sowiecka, a później niemiecki atak na ZSRR. Zosia staje się świadkiem, a następnie uczestniczką tragicznych wydarzeń wywołanych wzrastającą falą ukraińskiego nacjonalizmu. Kulminacja ataków nadchodzi latem 1943 roku. Pośród morza nienawiści Zosia próbuje ocalić siebie i swoje dzieci.
Ponad 40 filmów fabularnych i dokumentalnych zostanie zaprezentowanych podczas 14. edycji Multimedia Happy End Festiwalu Filmów Optymistycznych, który odbędzie się w Częstochowie w dniach 12-16 października.
Film Jana P. Matuszyńskiego "Ostatnia rodzina" o malarzu Zdzisławie Beksińskim i jego synu Tomaszu zdobył Złote Lwy na zakończonym w sobotę 41. Festiwalu Filmowym w Gdyni. Nagrodę Specjalną TVP za "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego przyznał Jacek Kurski.
To film zrobiony z dużą wiarą w człowieka – powiedział po piątkowym pokazie "Wołynia" na festiwalu w Gdyni Wojciech Smarzowski. Reżyser podkreślał zarazem, że jest to film "wymierzony przeciwko skrajnemu nacjonalizmowi".
Kilkuminutowymi oklaskami zakończył się czwartkowy pokaz specjalny nowego filmu Andrzeja Wajdy "Powidoki" na festiwalu w Gdyni. "Uczysz szlachetnego patriotyzmu"; "dzięki tobie nie tracimy nadziei" – dziękowali reżyserowi aktorzy.
Filmy "Jestem mordercą" Macieja Pieprzycy i "Ostatnia rodzina" Jana P. Matuszyńskiego miały pokazy na festiwalu w Gdyni. Pierwszy to thriller inspirowany historią seryjnego mordercy - "Wampira z Zagłębia", drugi opowiada o malarzu Zdzisławie Beksińskim i jego synu.
Nie byliśmy zależni od nikogo, kto by nam coś próbował narzucać – powiedział w środę w Gdyni, odnosząc się do prac ekipy filmowej nad „Smoleńskiem”, Antoni Krauze. Mówiąc o Polakach, reżyser podkreślał, że „dzieli nas nie katastrofa, tylko kłamstwo o tej katastrofie”.
"Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego, "Powidoki" Andrzeja Wajdy, "Smoleńsk” Antoniego Krauze – m.in. te filmy obejrzy publiczność na Festiwalu Filmowym w Gdyni. 41. edycja najważniejszej imprezy poświęconej polskiej kinematografii rozpoczęła się w poniedziałek.