Z ofiary życia dziewięciu górników z katowickiej kopalni Wujek, którzy 36 lat temu zginęli od milicyjnych kul, wyrosła wolna i niepodległa ojczyzna, w której dziś żyjemy z dumą i poczuciem chrześcijańskiej oraz narodowej godności – mówił w sobotniej homilii katowicki biskup Adam Wodarczyk.
W poniedziałek 5 czerwca 2017 r. o godz. 19 na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach odbędzie się spotkanie z Robertem Ciupą oraz dr. Bogusławem Traczem, autorami książki "Wujek ’81. Strajk i pacyfikacja".
35 lat po wprowadzeniu stanu wojennego i krwawej pacyfikacji Wujka została wznowiona książka ks. dr Henryka Bolczyka "Krzyż nigdy nie umiera. Siedem stacji krzyża kopalni Wujek. Refleksje duszpasterza". Książka kapelana górników z Wujka w latach 1980-81 oraz świadka pacyfikacji strajku 16 grudnia 1981 r. wzbogacona została o nowe elementy, m.in. słowo biskupa pomocniczego archidiecezji katowickiej Marka Szkudły. Pozycja wydana została po raz pierwszy w 2001 r.
Koncert "Pamiętamy" zwieńczył w sobotni wieczór obchody 35. rocznicy krwawej pacyfikacji katowickiej kopalni Wujek. W wykonaniu m.in. Ani Rusowicz, Sebastiana Riedla, Pawła Kukiza i Dariusza Malejonka zabrzmiały znane przeboje z lat 80. ubiegłego wieku.
W Katowicach upamiętniono w piątek dziewięciu górników z kopalni Wujek, którzy zginęli od milicyjnych kul na początku stanu wojennego. Uczestniczący w uroczystościach prezydent Andrzej Duda podkreślił, że właśnie tym bohaterom zawdzięczamy dzisiejszą Polskę.
Strajk był naszym sprzeciwem wobec aresztowania szefa zakładowej "S" i wprowadzenia stanu wojennego, nikt się jednak nie spodziewał, że mogą do nas strzelać, że mogą zabijać ludzi – wspomina uczestnik strajku w katowickiej kopalni Wujek w grudniu 1981 r. Krzysztof Pluszczyk.
Wydarzenia w KWK Wujek były manifestacją siły mającą pokazać, że władza nie cofnie się przed takimi działaniami wobec innych strajków – mówi prof. Antoni Dudek z UKSW. 16 grudnia 1981 r. pacyfikując strajk w Kopalni Wujek milicja użyła broni palnej; zginęło dziewięciu górników, wielu zostało rannych.
Osądzenie b. milicjantów oskarżonych o największą zbrodnię stanu wojennego - strzelanie 35 lat temu do górników w kopalniach Wujek i Manifest Lipcowy okazało niezwykle trudne. Proces w pierwszej instancji toczył się trzy razy. Ostateczny wyrok, w którym sąd uznał winę i wymierzył kary po kilka lat pozbawienia wolności kilkunastu b. członkom plutonu specjalnego ZOMO, zapadł dopiero po blisko 28 latach po tragedii.
Musimy wciąż wypełniać testament poległych górników i podtrzymywać te ideały, za które oddali życie - napisała premier Beata Szydło w liście odczytanym w piątek w Katowicach podczas głównych obchodów 35. rocznicy pacyfikacji kopalni "Wujek".