Boli to, że ci, którzy wydali rozkazy - na czele z Wojciechem Jaruzelskim i Czesławem Kiszczakiem - nigdy nie ponieśli odpowiedzialności i nie zostali ukarani; to kompromitacja III RP - ocenił prezydent Andrzej Duda, który w niedzielę wieczorem złożył wieniec pod Krzyżem-Pomnikiem przy katowickiej kopalni Wujek.
W poniedziałek minie 43. rocznica pacyfikacji katowickiej kopalni Wujek, gdzie 16 grudnia 1981 r. zomowcy oddali strzały do protestujących górników. Od ich kul zginęło dziewięciu uczestników strajku. Była to największa tragedia stanu wojennego.
21 listopada 1997 r. zapadł wyrok w procesie zomowców - milicjantów plutonu specjalnego, którzy brali udział w pacyfikacji kopalni "Wujek" w Katowicach na początku stanu wojennego. Nikogo nie skazano, ale górnicy i bliscy zabitych w trakcie pacyfikacji dziewięciu górników z tym wyrokiem się nie pogodzili.
Sprzed katowickiej kopalni Wujek wyruszył w piątek rano XIX Bieg Pamięci Ku Czci Męczenników Stanu Wojennego. Grupa biegaczy w sobotę po południu dotrze do grobu bł. ks. Jerzego Popiełuszki przy kościele pw. św. Stanisława Kostki w Warszawie.
Śląskie Centrum Wolności i Solidarności w Katowicach ogłosiło konkurs kompozytorski na nową melodię „Pancrów”. Utwór opowiada o pacyfikacji kopalni „Wujek”, do której doszło 16 grudnia 1981 r. Z rąk funkcjonariuszy ZOMO zginęło wówczas dziewięciu górników.
Górnicy z kopalni „Wujek” i działacze Solidarności byli wśród osób, które w niedzielę w Koszalinie przy obelisku i grobie Janka Stawisińskiego uczcili 42. rocznicę jego śmierci. Górnik, śmiertelnie postrzelony podczas pacyfikacji katowickiej kopalni, pochodził z Koszalina.
Msza św. w katowickim kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego rozpoczęła główną część sobotnich uroczystości, upamiętniających dziewięciu górników z kopalni „Wujek”, którzy przed 42 laty zginęli od milicyjnych kul podczas pacyfikacji strajkującego zakładu.
O godzinie 11 w Katowicach rozległ się dźwięk syren alarmowych – w ten sposób uczczono pamięć o dziewięciu górnikach z kopalni „Wujek”, zastrzelonych przez zomowców podczas pacyfikacji zakładu na początku stanu wojennego.
42 lata temu, 16 grudnia 1981 r., siły bezpieczeństwa na rozkaz junty wojskowej gen. Jaruzelskiego brutalnie stłumiły strajk okupacyjny w kopalni „Wujek”. Od kul milicji zginęło dziewięciu górników. Była to jedna z największych i nie w pełni osądzonych zbrodni stanu wojennego.