Przyczynom, przebiegowi i konsekwencjom przewrotu majowego poświęcony został Pomocnik historyczny „Polityki”. Autorzy - wybitni specjaliści - uwzględnili zarówno sprawy gospodarcze, jak i polityczne.
Pretekstem do wydania prawie 150-stronicowego Pomocnika historycznego „Polityki” stała się setna rocznica zamachu majowego. O tym, że upływ czasu nie wygasił sporów o interpretację tego, co się wydarzyło w maju 1926 r. napisał prof. Włodzimierz Suleja. Zwrócił uwagę, że nie ma nawet zgody co do tego, jak te wydarzenia nazywać: Przewrót? Zamach zbrojny? A może pucz lub wojna majowa?
W zależności od tego, które z tych określeń bywa używane, daje się czasami wyczuć jaki stosunek do Józefa Piłsudskiego – głównego aktora wydarzeń z 1926 r. mają poszczególni badacze i publicyści.
Prof. Suleja zaznaczył, że wciąż nie ma całkowitej jasności ani co do jego genezy, ani też skutków Maja 1926. Zwrócił też uwagę, że piszący dziś o zamachu sięgają po sformułowania używane w 1926 r. - dla jednych był to wtedy bunt wojskowy, dla innych - rewolucja majowa, zaś znakomity znawca dziejów I Rzeczpospolitej Władysław Konopczyński (bliski obozowi endeckiemu) zaproponował termin rokosz.
Prof. Suleja przypomniał, że Piłsudski, przeprowadzając zamach stanu, nie był w Europie ani pierwszy, ani jedyny. Cztery lata wcześniej Benito Mussolini na czele czarnych koszul maszerował na Rzym, a podobne próby podejmowano również w Niemczech (w marcu 1920 r. pucz Kappa, a w listopadzie 1923 r. „piwiarniany” pucz stawiającego pierwsze kroki Hitlera i gen. Ericha von Ludendorffa).
Puczem – zamachem stanu zapachniało także dwa razy w Polsce. Stało się to najpierw w styczniu 1919 r. za sprawą operetkowego buntu Mariana Januszajtisa, a potem tuż po zamordowaniu prezydenta Gabriela Narutowicza.
Zamach z maja 1926 r. nie skończył się jednak tylko na etapie planów i zapowiedzi. Okazał się skuteczny, a tym samym w radykalny sposób zmienił kierunek, w którym podążała II Rzeczpospolita. „System demokracji parlamentarnej wprawdzie pozostał, ale państwo w sposób nieuchronny zmierzało w kierunku autorytaryzmu, ściśle zresztą związanego z osobą Piłsudskiego. Był zapewne przesądzony, choć został zapoczątkowany raczej jako demonstracja polityczna z malowniczą wojskową oprawą aniżeli wojskowy pucz” – podkreślił prof. Suleja.
Zwrócił też uwagę na to, że wciąż na odpowiedź czeka postawione już dawno pytanie „Czy Marszałek wiedział jasno, do czego dąży?” Owszem, chciał wrócić do władzy, ale nie traktował jej jako celu. „Był przekonany – zaznacza prof. Suleja - że dla otoczonej przez wrogich sąsiadów Polski niezbędna jest silna i wolna od politycznych nacisków armia, stąd konsekwentnie bronił jej niezależności”.
Piłsudski był, zdaniem prof. Sulei, przede wszystkim pragmatykiem uzależniającym podejmowane kroki od rozwoju wypadków, częstokroć zaskakujących i nieprzewidywalnych. Chciał zmiany konstytucji, by silnie i sprawnie rządzić, zmiany politycznego obyczaju, by wyeliminować pustosłowie i pozorowanie działań.
O międzynarodowym tle przewrotu majowego napisał w Pomocniku Historycznym „Polityki” dr hab. Przemysław Olstowski. Przypomniał, że rzeczywistość w Europie po Wielkiej Wojnie była kontestowana zarówno w krajach, którego z tego starcia wyszły zwycięsko, jak i w tych pokonanych – upokorzonych i okrojonych terytorialnie. System rządów parlamentarnych zaprowadzony w większości z tych państw stał się dla kontestatorów wygodnym celem ataków. Choć nowe elity polityczne w większości nie miały nic wspólnego z decyzjami swoich poprzedników, łatwo je było oskarżać o wynikające z tamtych kroków skutki: pauperyzację znacznej części społeczeństwa, kryzys gospodarczy itd.
„Splot wymienionych problemów powodował, że w wielu państwach, szczególnie Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej, do opinii społecznej w coraz większym stopniu zaczęło przebijać się przekonanie, że rządy parlamentarno-gabinetowe nie radzą sobie z tymi wyzwaniami w wystarczającym stopniu bądź zgoła wcale. Mogło to rodzić w sferach politycznych ciągoty autorytarne, a u części społeczeństw tęsknotę za rządami silnej ręki” – przypomniał historyk.
O skomplikowanej i kruchej – jak się okazało – konstrukcji polskiego systemu politycznego w pierwszych latach niepodległości napisał prof. Tomasz Nałęcz, a „partyjny tygiel”, czyli niestabilne koalicje, rozpadające się stronnictwa przedstawił Janusz Mierzwa (prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego).
„Źródłem strukturalnego i chronicznego kryzysu politycznego przed przewrotem majowym była nie tylko konstytucja marcowa, ale i to, co poza ustrojem składało się na system polityczny II RP. Tworzyły go różne partie, organizacje, społeczności o zróżnicowanych, czasami zbieżnych, a niekiedy sprzecznych, interesach” - zaznaczył.
Gospodarcze tło przewrotu przedstawił w Pomocniku Historycznym „Polityki” prof. Wojciech Morawski. Przypomniał reformę walutową Władysława Grabskiego, która pomogła wyjść z hiperinflacji i zwrócił uwagę, że miała ona również negatywne konsekwencje.
Stosunki narodowościowe II Rzeczpospolitej przed przewrotem majowym opisał prof. Włodzimierz Mędrzecki, zaś prof. Marek Kornat przedstawił położenie międzynarodowe Polski.
O tym, jak wyglądała Polska w 1926 r. postrzegana z perspektywy Sulejówka napisał prof. Grzegorz Nowik. By pomóc w zobrazowaniu tej sytuacji odwołał się do dwóch karykatur z tamtej epoki. Na pierwszej, autorstwa Zdzisława Czermańskiego, Piłsudski próbuje zmieścić się w za ciasnych dla niego ramach konstytucji marcowej. Na drugiej (Gustawa Rogalskiego) został przedstawiony jako sfinks - majestatycznie spogląda z dystansu, każdy go widzi i wie, że on jest, ale nie wiadomo, kiedy przemówi i co powie.
Przebieg wydarzeń w Warszawie pomiędzy 12 a 14 maja 1926 r. przedstawił prof. Andrzej Chwalba. Przypomniał, że Piłsudski nie przewidywał prowadzenia działań zbrojnych, a planował jedynie przeprowadzenie demonstracji w „zbrojnej asystencji” lub też „zbrojnej rekonstrukcji rządu”. Liczył, że już sam widok żołnierzy gotowych do walki skłoni prezydenta do podjęcia takiej decyzji, jakiej oczekiwał. Akcję rozpoczął nagle, bez zbędnych przygotowań, bez planów i map Warszawy, bez sztabu, wierząc, że asysta zbuntowanych żołnierzy przesądzi o jego sukcesie.
Bilans bratobójczych walk opisała Izabela Mrzygłód. Przypomniała, że w trakcie trzydniowych walk w Warszawie zginęło 379 osób (w tym 164 cywilnym), a 920 zostało rannych.
Dane te ustaliła powołana na polecenie Piłsudskiego komisja gen. Lucjana Żeligowskiego i choć te liczby przytaczane są w większości monografii, ofiar było prawdopodobnie więcej.
O dramatycznych wyborach, przed jakimi stanęło polskie wojsko w maju 1926 r. – zmuszone do opowiedzeniu się albo po stronie uwielbianego przez większość z nich Marszałka, albo po stronie legalnego rządu – napisał prof. Włodzimierz Suleja.
O tym, jaka Polska wyłoniła się po Maju 1926 r. napisał prof. Andrzej Friszke. Przypomniał, że Piłsudski wspierany w dniach przewrotu przez socjalistów nie zamierzał spełnić pokładanych w nim przez dawnych towarzyszy partyjnych oczekiwań. Nie rozwiązał Sejmu i Senatu, nie przyjął też stanowiska prezydenta.
„Mam przyjaciół pośród prawicy, mam ich i pośród lewicy, ale nie polityką partii Polska może się dźwignąć” – przypomniał prof. Friszke wypowiedź Piłsudskiego z tamtego okresu, wyjaśniając dlaczego tak się stało..
Cały blok tekstów w Pomocniku Historycznym „Polityki” dotyczy reakcji różnych ugrupowań politycznych i zamieszkujących Rzeczpospolitą mniejszości narodowych. Nie pominięto również tego, że wydarzenia z maja 1926 r. inaczej przyjęli mieszkańcy poszczególnych regionów.
Krzysztof Kawalec napisał o tym, jak na zamach majowy zareagowali narodowcy, Joanna Dufrat o reakcji socjalistów, Marek Sioma – ludowców, a Andrzej Friszke – komunistów.
Jolanta Żyndul przeanalizowała reakcję mniejszości żydowskiej, Jan Pisuliński - mniejszości ukraińskiej, Joanna Gierowska-Kałłaur - mniejszości białoruskiej, Ryszard Kaczmarek - mniejszości niemieckiej, a Krzysztof Buchowski - mniejszości litewskiej.
Piotr Cichoracki napisał o tym, jak przewrót przyjęli Polacy z kresów, Krzysztof Kloc - o reakcji mieszkańców Małopolski, Ryszard Kaczmarek o reakcji mieszkańców województw zachodnich, zaś Adam Szostkiewicz o tym, jak zareagowała hierarchia Kościoła katolickiego.
Kolejny blok tekstów dotyczy reakcji zagranicznych. Mariusz Wołos napisał o tym, jak zamach majowy był postrzegany z perspektywy Kremla, Sławomir M. Nowinowski o reakcji Pragi, Elżbieta Alabrudzińska – Berlina, Dominik Wilczewski - krajów bałtyckich, a Marek Kornat - z perspektywy mocarstw zachodnich.
Pomocnik historyczny „Polityki” powstał w partnerstwie z Muzeum w Sulejówku. (PAP)
Jkrz/