Dla nas bardzo ważne jest, żeby historię getta warszawskiego pokazać w sposób uniwersalny, żeby ona przemawiała do następnych pokoleń – mówi PAP dyrektor Muzeum Getta Warszawskiego Albert Stankowski. Za kilka lat nie będzie już świadków, a ta historia powinna dalej przemawiać – dodaje.
W Muzeum Getta Warszawskiego chciałbym zaakcentować powiązane losy - Żydów i Polaków. Te losy są nierozerwalne, chociaż były różne, bo obie nacje były ofiarami jednej, pojedynczej polityki ludobójstwa - powiedział PAP główny historyk Muzeum Getta Warszawskiego prof. Daniel Blatman.
76 lat temu, 4 grudnia 1942 r., w Warszawie przy Delegaturze Rządu na Kraj, z przekształcenia Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom powstała Rada Pomocy Żydom „Żegota” - jedyna w okupowanej przez Niemców Europie instytucja państwowa ratująca ludność żydowską od zagłady.
Nie ma powodu, żeby w imię politycznej poprawności tuszować to, że część policjantów z getta robiła złe rzeczy – stwierdza redaktor naczelny miesięcznika Piotr Zychowicz. To, że wielu żydowskich policjantów straciło życie w komorach gazowych, nie zmywa ich wcześniejszych win – dodaje Zychowicz.
Muzeum Getta Warszawskiego będzie miało siedzibę w budynku b. Szpitala Dziecięcego im. Bersohnów i Baumanów w Warszawie. Umowę na 30-letnią dzierżawę budynku podpisali marszałek woj. mazowieckiego Adam Struzik i dyrektor Muzeum Getta Warszawskiego Albert Stankowski. Otwarcie muzeum planowane jest na 2023 r.
76 lat temu, 21 września 1942 r., Niemcy zakończyli wielką akcję likwidacyjną w warszawskim getcie. W czasie jej trwania ponad 250 tys. Żydów wywieziono do obozu zagłady w Treblince; 11 tys. skierowano do obozów pracy, na miejscu rozstrzelano ok. 6 tys. W getcie pozostało ok. 60 tys. osób, z czego blisko połowa nielegalnie.
„Przeżycia, które opisałem, stanowią część moich okupacyjnych doświadczeń. Nie mają na celu utrwalania przygód. Chciałem czytelnikowi zwrócić uwagę na tę, bodajże najprostszą i najbardziej ludzką formę niesienia pomocy, jaką było zaspokojenie własnej, oczywistej, wewnętrznej potrzeby zachowania się tak, jak należy” – pisze Bernard Konrad Świerczyński w swej książce „Przemytnicy życia”.
76 lat temu, 23 lipca 1942 r., na wieść o rozpoczęciu przez Niemców likwidacji getta warszawskiego prezes warszawskiego Judenratu Adam Czerniaków popełnił samobójstwo. W pożegnalnym liście do żony Czerniaków próbował uzasadnić decyzję o odebraniu sobie życia: „Żądają ode mnie bym własnymi rękami zabijał dzieci mego narodu. Nie pozostaje mi nic innego, jak umrzeć".
W niedzielę odbył się Marsz Pamięci upamiętniający ofiary likwidacji warszawskiego getta. W tym roku Marsz przypomniał o Szmulu Zygielbojmie, działaczu Bundu. Jak mówiła ambasador Izraela Anna Azari, musimy coś z pamięci tego doświadczenia wyciągnąć dla siebie na dzisiaj.