„Kierunek - wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja” - kultowy dziś bon mot z komedii science fiction „Seksmisja” w reż. Juliusza Machulskiego oburzył przed laty partyjnych towarzyszy z PZPR. Właśnie mija 35 lat od jego premiery. Film z miejsca zdobył serca widzów w trudnym czasie połowy lat 80.
Wierzę w magię kina. W to, że wchodzimy do sali, gaśnie światło i znika świat wokół nas. Narzędziami do czarowania są obraz i muzyka. Figury, aktorzy pojawiają się dopiero później – powiedział PAP reżyser Jacek Borcuch. Jego film "Słodki koniec dnia" właśnie wszedł na ekrany kin.
Operator filmowy Jerzy Wójcik, współtwórca polskiej szkoły filmowej, autor zdjęć do najsłynniejszych polskich filmów lat 50. i 60. zmarł 3 kwietnia w Warszawie. Miał 88 lat. "Pracowałem na planie tak jak stolarz przy składaniu mebli. Potem dopiero się okazywało, że nasz film został uznany za arcydzieło" - mówił Wójcik.
Jako wybitny operator doskonale współpracował z wielkimi polskimi reżyserami. Potrafił odnaleźć się w różnych produkcjach - powiedział, wspominając zmarłego 3 kwietnia Jerzego Wójcika, reżyser, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski.
Pamiętam go jako człowieka ogromnej pokory, wielkiego mistrza sztuki filmowej - powiedział PAP aktor i reżyser Jerzy Zelnik, wspominając zmarłego operatora filmowego Jerzego Wójcika. "To strasznie smutna wiadomość. Odchodzi cała moja grupa przyjaciół - wcześniej Witek Sobociński, teraz Jurek Wójcik" - powiedział.
Wiedział wszystko o świetle dla filmu, o robieniu zdjęć. Był pod tym względem nie do zastąpienia - powiedział w czwartek PAP o zmarłym 3 kwietnia operatorze Jerzym Wójciku teoretyk i historyk filmu prof. dr hab. Tadeusz Lubelski.
Nakręcił fantastyczne filmy i wychował legiony studentów w szkole filmowej. Był bardzo dobrym człowiekiem. Serdeczny, otwarty, ciepły dla swoich studentów i współpracowników. Jego śmierć to niepowetowana strata - powiedział o zmarłym Jerzym Wójciku operator filmowy Paweł Edelman.
Wiadomość, że Jerzy Wójcik zmarł, jest ciosem dla sztuki filmowej w Polsce. To trzeba podkreślić, bo to chyba był nasz najwybitniejszy operator - powiedział w czwartek PAP krytyk filmowy, red. naczelny "Kina" dr Andrzej Kołodyński.
Miałem zaszczyt i przyjemność być studentem Andrzeja Trzos-Rastawieckiego; bardzo na tym skorzystałem, nauczyłem się od niego bardzo wiele; będę go miał we wdzięcznej pamięci - powiedział PAP dramaturg, scenarzysta Wojciech Tomczyk.