27 czerwca w Poznaniu po raz pierwszy wręczona zostanie nagroda Stukot'56. Dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości Przemysław Terlecki powiedział PAP, że ma to być wyróżnienie dla osób i instytucji, które swoimi dokonaniami nawiązują do wartości Poznańskiego Czerwca 1956 roku.
Na cmentarzu Górczyńskim w Poznaniu zainaugurowano we wtorek XII edycję akcji „Światełko dla Czerwca ’56”. Celem akcji jest pielęgnowanie pamięci o osobach związanych z historią poznańskiego powstania w czerwcu 1956 roku.
„Solidarności" nie byłoby bez Czerwca 1956 r., gdy robotnicy, gdy mieszkańcy Poznania jako pierwsi tak masowo rozrywali dzielącą Europę żelazną kurtynę” – powiedział we wtorek do uczestników wernisażu wystawy „Poznański Czerwiec 1956. Oblicza buntu i jego pamięć” prezes IPN Jarosław Szarek.
65 lat temu, 28 i 29 czerwca 1956 r., w Poznaniu doszło do robotniczych protestów, które przerodziły się w walki uliczne. Władze do ich stłumienia użyły wojska. W konsekwencji śmierć poniosło co najmniej 79 osób, rannych było ponad 600. Poznański Czerwiec był pierwszym polskim buntem robotniczym przeciwko niesprawiedliwości systemu komunistycznego.
W Poznaniu pamięć Czerwca ’56 pozostała żywa. Tak jak dla działaczy „Solidarności” z Trójmiasta, Elbląga czy Szczecina priorytetem było uhonorowanie ofiar Grudnia ’70, tak dla działaczy z Wielkopolski i dla jej mieszkańców, ważne było uczczenie pamięci zabitych w czerwcu 1956 roku w Poznaniu. W 1981 roku przypadała 25. rocznica tych tragicznych wydarzeń.
Mieszkańcy stolicy Wielkopolski, przedstawiciele władz i kombatanci uczcili w poniedziałek pamięć bohaterów Poznańskiego Czerwca '56. 65 lat temu rozpoczęła się walka robotników „o Boga, za wolność, prawo i chleb”, w jej trakcie zginęło 58 osób.
Komuniści trzęśli się ze strachu, że protest rozleje się po kraju, że ruszą kolejne miasta i dojdzie do ogólnopolskiej rewolty. Tym bardziej że silna organizacja PZPR w Poznaniu została w dużej mierze rozbita, część tamtejszych działaczy partyjnych wyczekiwała, co będzie dalej, a część przyłączyła się do protestujących – mówi PAP historyk dr Robert Spałek z IPN.