„Dnia 29 bm. na Dużej Scenie Teatru Dramatycznego ukaże się po raz pierwszy +Iwona, księżniczka Burgunda+ Witolda Gombrowicza, niezwykle oryginalna i zabawna komedia psychologiczna znakomitego pisarza. Będzie to zarazem debiut reżyserski H. Mikołajskiej: scenografię zaprojektował A. Sadowski, muzyka A. Blocha. W rolach głównych wystąpią: B. Krafftówna, W. Łuczycka, M. Gajda, S. Jaworski, Cz. Kalinowski, M. Maciejewski.”: podawał warszawski „Express Wieczorny” dnia 28 listopada 1957 roku. Właśnie mija sześćdziesiąt lat od prapremiery pierwszego dramatu Witolda Gombrowicza.
28 XI 2017 roku mija 110. rocznica śmierci Stanisława Wyspiańskiego (ur. 15 I 1869), jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów polskich przełomu XIX i XX wieku. Twórca polifoniczny, malarz i rysownik, dramatopisarz, poeta, inscenizator, reformator teatru, twórca sztuki użytkowej. Program wydarzeń celebrujących sylwetkę artysty, traktowanego jako czwarty, ostatni wieszcz narodowy, obejmuje całą niemal Polskę (wystawy, instalacje, debaty, wykłady, spektakle).
„Wydaje mi się, że nadchodzi już czas wyjaśniania niektórych spraw i działania w kierunku porozumienia. Trzeba było czasu, aby wielu zrozumiało, co można i na ile można jeszcze po obu stronach. Proponuję spotkanie i poważne przedyskutowanie interesujących tematów, a rozwiązanie przy dobrej woli na pewno znajdziemy”. Ten krótki, zdawkowy list z 8 listopada 1982 r. stał się głośnym wydarzeniem i przeszedł do historii, jako list kaprala do generała.
W Gdańsku uroczystość Wszystkich Świętych i Zaduszki to m.in. okazja do wspomnienia o wybitnych uczonych i artystach sprzed wieków związanych z miastem, nawet jeśli pochowano ich gdzie indziej lub po ich grobach nie został już ślad.
Na krakowskich cmentarzach znajdziemy groby wielu wybitnych Polaków, którzy walczyli o niepodległość Polski w 1918 r. i tych budujących potęgę odrodzonej po latach niewoli Rzeczypospolitej. Są wśród nich Eugeniusz Kwiatkowski – twórca gdyńskiego portu i patron budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego, były premier Ignacy Daszyński czy nieco zapomniany Antoni Józef Stawarz - oficer WP, dzięki któremu znaczną część Krakowa udało się oswobodzić bez strat.
Latem 1944 r. więźniowie KL Auschwitz utworzyli konspiracyjną Radę Wojskową Oświęcim, składającą się przeważnie z oficerów różnych narodowości więzionych w obozie. W jej skład wszedł Bernard Świerczyna i za jego pośrednictwem nawiązano kontakt z dowództwem Okręgu Śląskiego Armii Krajowej, informując w grypsach wysyłanych z obozu o nastrojach panujących wśród więźniów i załogi SS. W ten sposób chciano przeciwdziałać groźbie zagłady.
90 lat temu Warszawa witała narodową relikwię – ze Szwajcarii przybył nad Wisłę pociąg z sercem bohatera polskiej i amerykańskiej drogi do niepodległości – Tadeusza Kościuszki. Polacy nie pierwszy raz upomnieli się o swojego wielkiego rodaka – jego ciało już od ponad wieku spoczywało pośród królów na Wawelu.
8 października mija 35. rocznica uchwalenia przez Sejm PRL nowej ustawy o związkach zawodowych. Ustawy, która kładła kres nie tylko działalności robotniczego i rolniczego związku – po 13 grudnia 1981 r. „jedynie” zawieszonych – ale też oznaczała rezygnację z pomysłu ich „odbudowy” przez peerelowskie władze.
Kiedy 2 października 1939 r. pod Kockiem na Lubelszczyźnie starły się ze sobą niemiecka dywizja zmotoryzowana i Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga, tragiczny los Polski był przesądzony. Wiedząc o tym, polski dowódca świadomie wydał bitwę Niemcom, zadając im spore straty. Zacięte walki z nieprzyjacielem przerwała dopiero decyzja gen. Kleeberga o kapitulacji, podjęta 5 października w związku z brakiem amunicji. Pomimo odniesionych sukcesów, polscy żołnierze ze łzami w oczach składali broń i maszerowali do niemieckiej niewoli. Kończył się ostatni epizod przegranej kampanii 1939 r.
Komuniści przejmując władzę w Polsce nie liczyli się z opinią Polaków. Dobitnie pokazał to już w 1946 r. sposób organizacji tzw. referendum ludowego oraz w 1947 r. wyborów do Sejmu Ustawodawczego. Regularne głosowania odbywały się jednak w PRL także później, choć poza nazwą nie miały one wiele wspólnego z wyborami w krajach demokratycznych.