Obrazy, grafiki i rzeźby przedwojennych i wojennych artystów żydowskich m.in. z Warszawy i Łodzi, w większości ofiar Holokaustu, gromadzone od 1944 r. przez Żydowski Instytut Historyczny będzie można od czwartku oglądać na wystawie w siedzibie Instytutu.
Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków wszczął postępowanie celem wpisania do rejestru zabytków układu urbanistycznego stołecznej Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. Decyzję motywuje walorami achitektoniczno-przestrzennymi miejsca związanymi z socrealizmem.
Urodzony w 1924 r. i wychowany we Lwowie, opuścił miasto w 1944 r., by już nigdy do niego nie wrócić. Choć wiadomo, że tęsknił, że "całą formację duchową wyniósł z rodzinnego miasta", jego nazwa niemal wcale nie pojawia się w twórczości Zbigniewa Herberta.
"Wierność" - taki tytuł nosi tom wspomnień o Zbigniewie Herbercie, który właśnie trafia do księgarń. Anna Romaniuk zebrała wypowiedzi 64 osób - członków rodziny, przyjaciół, pisarzy, krytyków literackich, malarzy, dla których postać autora Pana Cogito jest ważna.
Obdarzony urokiem osobistym i poczuciem humoru, wesoły, a nawet frywolny - taki portret Zbigniewa Herberta wyłania się z korespondencji do znajomych. Prywatne listy poety stawiają autora „Pana Cogito” w innym świetle niż jego utwory.
Służba Bezpieczeństwa wciągnęła Zbigniewa Herberta w niebezpieczną grę, z której wyszedł zwycięsko, choć nie bez szwanku - mówi w rozmowie z PAP historyk IPN Grzegorz Majchrzak. Pisarz nigdy nie przekroczył granicy, której przekraczać nie wolno - podkreślił badacz.
Zbigniew Herbert uważał jeden ze swoich najpopularniejszych wierszy "Przesłanie Pana Cogito" za niebezpieczny, wahał się, czy go publikować - powiedział PAP Andrzej Franaszek, który pracuje właśnie nad biografią poety. 29 października przypada 90. rocznica urodzin poety.
Niemiecka Olimpia, ostatnia maszyna do pisania, z której korzystał Zbigniew Herbert to jeden z cennych eksponatów stołecznego Muzeum Historii Polski. Prawdopodobnie poeta przepisywał na niej wiersze ze swoich ostatnich tomów "Rovigo" i "Epilog burzy".
Polskie muzea i galerie bezustannie zabiegają o możliwość prezentacji twórczości Zdzisława Beksińskiego. Jego prace eksponowano w większości polskich miast, często bijąc rekordy popularności - mówi dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku, które jest spadkobiercą dorobku artysty.