Fortuna rodu Kronenbergów narodziła się w XIX wieku i była niewyobrażalna: banki, kopalnie, fabryki, olbrzymi pałac w Warszawie (stał tam, gdzie w PRLu wybudowano hotel Victoria), kilka ziemskich posiadłości z zespołem pałacowym w Wieńcu na czele. Bogaci Kronenbergowie jednocześnie nie byli skąpi – prowadzili wiele „projektów charytatywnych”, sfinansowali m.in. budowę warszawskiej filharmonii, pomnika Mickiewicza, w czasie zaborów drukowali polskie gazety.
„Diariusz Rosenberga to nie zwyczajny dziennik z pewnej epoki. To nieupiększona relacja niemieckiego prominenta, zapis jego przemyśleń, jego filozofii, jego kontaktów z innymi nazistowskimi przywódcami. Czytanie dziennika Rosenberga pozwala wejrzeć w rozum mrocznej duszy” – czytamy w książce „Dziennik diabła”.
Nie sposób wyobrazić sobie poznania dziejów polskiego aparatu bezpieczeństwa bez pogłębionej refleksji nad kwestiami kadrowymi – podkreśla we wprowadzeniu do swojej monografii dr hab. Krzysztof Lesiakowski z Uniwersytetu Łódzkiego.
W ambasadzie Węgier w Warszawie odbyła się prezentacja książki "Martwa Placówka". Jest to zapis wspomnień i korespondencji ambasadora Królestwa Węgier w II RP w latach 1935-39 Andrasa Horyego, przedstawiający stosunki między oboma krajami w obliczu zbliżającej się II wojny światowej.
Swoistym podsumowaniem prac ekshumacyjnych w kwaterze na Łączce na warszawskich Powązkach Wojskowych jest książka Jarosława Wróblewskiego „Kwatera Ł. Wolność jest kuloodporna”. To nieprawdopodobne świadectwo miłości do Polski i jej Bohaterów. Jest jednak przede wszystkim przypomnieniem, jak ważna jest pamięć – stwierdza we wprowadzeniu Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.
Roman Brandstaetter miał takie przeżycie z dzieciństwa w rodzinnym Tarnowie. Przechodząc codziennie obok miejscowej katedry mijał po drodze duży krucyfiks. Wychowany w rodzinie ortodoksyjnych Żydów (jego pradziadek był chasydem), dziwił się i niepokoił postacią Ukrzyżowanego. Dlaczego tu wisi, po co mu cierniowa korona, dlaczego w ogóle to cierpienie? Z lęku zaczął odtąd omijać to miejsce i dochodził na tarnowski Stary Rynek okrężną drogą.
W 1858 lub 59 r. z Warszawy do Paryża przyjeżdża młody, niespełna trzydziestoletni Aleksander Ken – zasymilowany Żyd, mieszkaniec Mariensztatu. Otwiera zakład fotograficzny i w krótkim czasie staje się jednym z najbardziej popularnych fotografów francuskiej stolicy.
Wyobraźmy sobie następującą scenę: piętnastu dyrektorów wielkiej korporacji zbiera się na naradzie. Widoczny jest wśród nich podział na tych mniej i bardziej ważnych, ci pierwsi słuchają uważnie, potem, gdy zabierają głos ważą słowa.
Jak to jest nagle przestać się czuć we własnym kraju jak u siebie? Co czuje człowiek, którego przestają zauważać najbliżsi znajomi? Co to jest „nigdziejszość”? Jak pożegnać się z językiem, przyjaciółmi, narzeczonymi, czasem rodzicami? – to niektóre z pytań, jakie zadaje swoim rozmówcom Mikołaj Grynberg. Autor „Oskarżam Auschwitz” i „Ocalonych z XX wieku” tym razem rozmawia z ludźmi, którzy wyjechali, lub rozważali wyjazd po antysemickiej nagonce marca 1968 roku.