Szczątki sześciu ofiar komunizmu odnalazł na stołecznym Cmentarza Bródnowskim Zespół Samodzielnego Wydziału Poszukiwań IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka. Prowadzone od ubiegłej środy prace zakończono, planowana jest jednak ich kontynuacja.
W ciągu kilku, kilkunastu najbliższych miesięcy specjaliści prowadzący badania genetyczne szczątków odnalezionych koło aresztu w Białymstoku w ramach śledztwa IPN w Białymstoku spodziewają się, że być może uda się dokonać pierwszych identyfikacji tożsamości ofiar. Przywrócenie imion i nazwisk osobom, które chowano na terenie aresztu to główny cel tych działań.
Szczątki sześciu ofiar komunizmu odnalazł na stołecznym Cmentarzu Bródnowskim Zespół Samodzielnego Wydziału Poszukiwań IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka. Przy jednej z ofiar była szczoteczka do zębów z napisem "Zygmunt Kęska ps. Świt. 8.03.1946".
Odkrycie szczątków 70 osób w 17 jamach grobowych - to efekt prac ekshumacyjnych prowadzonych od 15 czerwca przez Instytut Pamięci Narodowej przy białostockim Areszcie Śledczym. Prace będą kontynuowane we wrześniu - poinformował w czwartek IPN w Białymstoku.
„Kiedy ktoś powiedział +zabrali mnie na Małopolską+, to każdy dobrze wiedział, co kryje się za tymi słowami” - mówi dr Radosław Ptaszyński z Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego. W zabytkowym gmachu przy ulicy Małopolskiej 47 w Szczecinie przez cały okres istnienia PRL urzędowała bezpieka, ale największe przerażenie budynek budził w czasach stalinizmu.
Zespół Samodzielnego Wydziału Poszukiwań IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka rozpoczął prace w kwaterze 45N stołecznego Cmentarza Bródnowskiego. Jak mówił PAP Szwagrzyk, poszukiwania dotyczą ofiar komunizmu z lat 40. zamordowanych w praskich więzieniach.
W 1956 r. w Poznaniu upomniano się o Boga, wolność, prawo i chleb – mówił w niedzielę, w 59. rocznicę tych dramatycznych wydarzeń, ich uczestnik Andrzej Sporny. Tego dnia odbyły się główne obchody upamiętniające pierwszy w PRL otwarty bunt robotników i mieszkańców.
Obława Augustowska, w której w lipcu 1945 r. z rąk Sowietów zginęło około sześciuset działaczy podziemia niepodległościowego z Suwalszczyzny, jest wciąż szerzej za mało znana i trzeba popularyzować wiedzę o tej niewyjaśnionej zbrodni - ocenia IPN.