„Wraz z nastaniem pokojowych i normalnych warunków fakt dobrej postawy władz japońskich w czasie wojny wobec Polaków stanowić będzie niewątpliwie doniosły element sentymentu do Japonii” – napisał w 1942 roku Tadeusz Romer, ówczesny ambasador RP w Japonii.
Śmierć w wyniku działań wojennych, chorób i głodu jednej trzeciej ludności Rzeczpospolitej, upadek gospodarczy i kulturalny – tak wygląda bilans strat i zniszczeń wynikających z wojen kozackich, najazdu Moskwy, Szwecji, Siedmiogrodu, Tatarów i Turków, które w szóstym tomie „Dziejów Polski” opisuje prof. Andrzej Nowak.
Sposób, w jaki żołnierze Kompanii X poradzili sobie z plagą nazizmu, dowiódł, że grupka młodych, przerażonych wygnańców mogła ujść przed śmiercią i pomóc pokonać niegdysiejszych współobywateli, których zwichrowane rojenia o Tysiącletniej Rzeszy okryłyby mrokiem cały świat – czytamy w książce.
Proporczyk 12. pułku ułanów załopotał 18 maja 1944 r. nad ruinami zdobytego klasztoru Monte Cassino. Dopiero później pojawiła się polska, a następnie brytyjska flaga. O tym, jak do tego doszło opowiada w swoich wspomnieniach ppor. Kazimierz Gurbiel, którzy prowadził ułański patrol.
„Goebbels stanu wojennego”, a w ostatnich czasach głównie bohater memów na twitterowym profilu własnego tygodnika. Człowiek budzący skrajne emocje, najczęściej silnie negatywne. A zatem – idealny bohater biografii, zwłaszcza jeżeli wziąć jeszcze pod uwagę to, że Jerzy Urban był wyjątkowo płodnym autorem. W czasie swojej liczącej siedem dekad działalności pisarskiej zapisał setki tysięcy stron. Wiele z nich – ohydnymi paszkwilami.
Pierwsza wojna światowa tak naprawdę dotarła do Niemiec już długo po tym, gdy na europejskich frontach umilkły działa. Niespełna pięćdziesięcioletnie cesarstwo upadło, kraj pogrążył się w strajkach, a rewolucja zajrzała w okna mieszkań berlińskiej burżuazji. W swojej książce niemiecki autor pokazuje Niemcy międzywojenne – na pozór niewinne, a przecież nieuchronnie zmierzające ku brunatnej katastrofie.
Oni byli w akwarium, mieli swoje kluby, samochody, żyli po prostu w izolacji, stworzono ten zamknięty krąg ludzi, którzy odbijali sami siebie – powiedział w 1986 roku Zbigniew Herbert w rozmowie z Jackiem Trznadlem.
Na półki księgarskie trafia arcydzieło – tak rekomendują tę pozycję znawcy tematu w Polsce i zagranicą. Mowa o monografii „Sztuka i wiara” noszącej podtytuł „Programy ikonograficzne w XVII i XVIII wiecznej Sewilli”.