Ze względu na duże zainteresowanie wystawą „Zofia Stryjeńska. Między wiarą a obrzędem” w Muzeum Ziemi Tarnowskiej w Tarnowie placówka zdecydowała o wydłużeniu godzin jej zwiedzania w niedziele w marcu. Ekspozycja prezentowana jest od trzech tygodni; w tym czasie zobaczyło ją ponad 1,4 tys. osób.
Muzeum Ziemi Tarnowskiej zaprasza na unikatową ekspozycję prac Zofii Stryjeńskiej. Na wystawie „Zofia Stryjeńska. Między wiarą a obrzędem”, przygotowanej z okazji 135. rocznicy urodzin i 50. rocznicy śmierci „księżniczki polskiej sztuki”, zaprezentowano dzieła na co dzień skrywane w magazynach.
Ostatni dni zostały na zwiedzenie wystawy o polskich artystkach pt. „Co babie do pędzla?!” w Muzeum Narodowym w Lublinie. Do 5 października przewidziano m. in. oprowadzania kuratorskie, spotkania. W weekendy wydłużono także godziny otwarcia ekspozycji. Dotychczas wystawę zobaczyło ponad 36 tys. osób.
„+Polowanie bogów+ - tryptyk Zofii Stryjeńskiej jest dziełem genialnym. Z polowania bogów zrobiły się zajadłe, rozszalałe łowy, gdzie przed fanfarą barw, jak przed nagonką uciekające, wszystkie dziwy ziemi i morza chwyciły się w twardy potrzask ram obrazu. Wściekłymi rzutami pędzla, jak pękiem strzał, kładzie Stryjeńska broczące karminem bestie, liryzmem muślinowych siatek ściąga z firmamentu wszystkie cuda Zodiaku i ptaki rajskie o ogonach dzwoniących jak liry, linią jędrną, jak sznury skręcone, pęta opasłe cielska antycznych potworów” – pisał na łamach „Skamandra” Antoni Słonimski, po tym jak obejrzał dzieła malarki na Salonie Dorocznym zorganizowanym w warszawskiej Zachęcie w 1921 r.
W okresie formowania się na nowo państwa polskiego artyści praktycznie nie tworzyli dzieł o odzyskaniu niepodległości – mówi PAP prof. Iwona Luba z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego.
33 prace Zofii Stryjeńskiej, uważanej za najwybitniejszą malarkę polskiego XX-lecia międzywojennego, będzie można oglądać od wtorku na wystawie w galerii "Panorama" na dworcu PKP w Tarnowie. Pokaz inauguruje obchody 90-lecia tarnowskiego Muzeum Okręgowego.
Studiowała malarstwo w przebraniu chłopaka, zdobyła sławę i uznanie, ale wiecznie brakowało jej pieniędzy. Mąż próbował umieścić ją w szpitalu psychiatrycznym - taki obraz życia Zofii Stryjeńskiej wyłania się z jej pamiętników, których nowa edycja ukazała się pt. "Chleb prawie że powszedni".
Biesiadnicy syci jak pijawki odpadali od stołu, to jest odchodzili do swoich zajęć, całując Mamę i Tatę w rękę i nieodmiennie przyrzekając poprawę obyczajów. Czy rodzice Zofii Stryjeńskiej byli w małżeństwie szczęśliwi? Ich najstarsza córka, przyszła malarka i graficzka, chciała w to wierzyć.