23 września 1976 r. podpisany przez 14 osób Apel do społeczeństwa i władz PRL zapoczątkował działalność Komitetu Obrony Robotników. Była to odpowiedź polskiej inteligencji na represje wobec robotników Radomia, Ursusa i Płocka.
Z narzuconym z Kremla systemem władzy nie zgadzało się w Polsce wiele osób. Często przypłaciły to represjami - więzieniem, a nawet śmiercią. Z tego powodu nie wszystkich było stać na to, żeby prowadzić działalność opozycyjną w sposób jawny.
Zmieniło się to dopiero w 1976 roku wraz z powstaniem Komitetu Obrony Robotników - pierwszej opozycyjnej organizacji w Polsce, której członkowie nie ukrywali swoich nazwisk i adresów. KOR stał się inspiracją dla innych środowisk opozycji antykomunistycznej i niezależnego ruchu związkowego.
Działacze Komitetu Obrony Robotników trafili na sprzyjający takiej śmiałości moment. W Helsinkach kilka miesięcy wcześnie (w sierpniu 1975 r.) skończyła się bowiem właśnie Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, podczas której rządy różnych państw (w tym także Polski) zobowiązały się do respektowania praw człowieka i podstawowych swobód. W myśl tych zapisów wszystkim - także mieszkańcom krajów na wschód od Żelaznej Kurtyny - przysługiwała wolność słowa i prawo do zrzeszania się.
Rządząca Polską ekipa Edwarda Gierka, której zależało na tym, żeby w oczach Zachodu uchodzić za liberalną, nie mogła więc sobie pozwolić, żeby z Komitetem Obrony Robotników rozprawić się tak, jak to robiono w krajach bloku wschodniego z wszystkimi nieprawomyślnymi osobami.
Moment powstania KOR-u był nieprzypadkowy. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej władze brutalnie rozprawiły się z protestującymi przeciwko planom podwyżki cen podstawowych artykułów robotnikami Radomia, Ursusa i Płocka. Wielu uczestników demonstracji zostało wyrzuconych z wilczym biletem z pracy i w przyspieszonym trybie skazanych na więzienie lub grzywny.
Władze wycofały się wprawdzie z planów wprowadzenia podwyżki cen, ale tworzony od grudnia 1970 r. mit „dobrego” Gierka legł w gruzach.
W takiej właśnie sytuacji 23 września 1976 r. 14 osób ogłosiło „Apel do społeczeństwa i władz PRL”, informując o powstaniu KOR-u.
Wzywały do przyjęcia do pracy wszystkich zwolnionych, ogłoszenia amnestii dla skazanych i więzionych za udział w strajkach, ujawnienia rozmiarów zastosowanych represji i ukarania osób winnych łamania prawa.
Apel podpisali: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński.
Sygnatariusze byli przedstawicielami różnych pokoleń i środowisk. Najstarszym w tej grupie (ur. 1888) był ekonomista Edward Lipiński - członek PPS od 1906 r., który sam siebie określał socjalistą utopijnym. Był szanowany nawet przez powojenne władze, czego przykładem były sprawowane przez niego stanowiska: wiceprzewodniczącego Rady Ekonomicznej przy Prezesie Rady Ministrów oraz prezesa Banku Gospodarstwa Krajowego.
Niekwestionowanym autorytetem był Jan Józef Lipski (ur. 1926) - w czasie wojny powstaniec warszawski, a później pracownik Instytutu Badań Literackich.
Wojciech Ziembiński (ur. 1925) - redaktor Spółdzielni Wydawniczej Czytelnik swoją działalność w Klubie Krzywego Koła przypłacił kilkumiesięczną odsiadką. Ks. Jan Zieja (ur. 1897) był kapelanem w wojnie polsko-bolszewickiej, a potem tę samą posługę sprawował w Powstaniu Warszawskim. Ochotnikiem w wojnie polsko-bolszewickiej był również Adam Szczypiorski (ur. 1895), PPS-owiec, we wrześniu 1939 r. uczestnik obrony Warszawy, a po upadku Powstania Warszawskiego więzień obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.
Aniela Steinsbergerowa (ur. 1896) była jeszcze przed wojną legendą polskiej palestry, m.in. za sprawą procesów, w których broniła komunistów. Z kolei w latach 50. broniła akowców, a w następnej dekadzie pomagała Jackowi Kuroniowi, Adamowi Michnikowi i Karolowi Modzelewskiemu.
Kolejnym prawnikiem wśród sygnatariuszy Apelu był Ludwik Cohn (ur. 1902) - PPS-owiec z przedwojennym stażem uwięziony zaraz po wojnie, bo nie chciał przejść do PPS-u, który miał być tylko przybudówką PPR-u.
Powstańcem warszawskim i dowódcą Kedywu Okręgu Warszawskiego podczas wojny, a później przez dziewięć lat więźniem z powodu przynależności do Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość był Józef Rybicki (ur. 1901).
Kolejny sygnatariusz Apelu Antoni Pajdak (ur. 1894) miał za sobą służbę w Legionach Piłsudskiego, doświadczenie adwokata w przedwojennych procesach socjalistów i socjalistów, a w końcu wyrok skazujący w procesie szesnastu, bo w 1945 r. należał do grona przywódców Polskiego Państwa Podziemnego podstępnie zatrzymanych przez NKWD.
Najmłodszy w tym gronie (ur. 1951) Piotr Naimski był w licealnych latach członkiem słynnej „Czarnej Jedynki”, czyli 1. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Romualda Traugutta. Instruktorem w „Czarnej Jedynce” był też inny sygnatariusz Apelu z 23 września historyk Antoni Macierewicz (ur. 1948).
Tłumacz i eseista Stanisław Barańczak (ur. 1946) został na początku 1976 r. umieszczony przez cenzurę na liście osób, którzy nie mogli swobodnie publikować. W tej samej instrukcji cenzura umieściła również pisarza Jerzego Andrzejewskiego (ur. 1909), - kolejnego autora Apelu i autora słynnych powieści „Popiół i diament” oraz „Ciemności kryją ziemię”. W tej drugiej, po okresie zauroczenia nowym ustrojem, odmalował ponurą wizję stalinowskiego totalitaryzmu, ale cenzura tę książkę przepuściła, bo Andrzejewski akcję osadził w czasach hiszpańskiej inkwizycji.
Legendą w środowisku opozycyjnym był kolejny sygnatariusz Apelu Jacek Kuroń (ur. 1934), który z wiary w komunizm wyleczył się jeszcze w czasach stalinowskich, gdy wyrzucono go z PZPR i Związku Młodzieży Polskiej. Potem poszedł siedzieć za napisany razem z Karolem Modzelewskim List otwarty do partii, a następnie za poparcie dla burzących się w 1968 r. studentów.
Do czternastu pierwszych KOR-owców dołączyli później m.in.: Halina Mikołajska, Mirosław Chojecki, Bogdan Borusewicz, Wojciech Onyszkiewicz i Adam Michnik.
Prof. Andrzej Friszke, autor fundamentalnego opracowania dotyczącego tego tematu „Czas KOR-u. Jacek Kuroń a geneza Solidarności”, zwrócił uwagę, że różne środowiska tworzące Komitet łączyła odwaga. „KOR-owcy byli zdolni do zaryzykowania konfliktu z władzą i narażenia własnego bezpieczeństwa. Spajała ich również potrzeba walki o praworządność oraz respektowanie praw człowieka. Były to wartości nadrzędne, które wpływały na ich postawę”.
Wokół KOR-u zrodziło się wiele inicjatyw obywatelskich: prasa drugiego obiegu („Biuletyn Informacyjny”, „Robotnik”, „Krytyka”, „Głos”, „Zapis”), wydawnictwa (Niezależna Oficyna Wydawnicza „NOWA”, której założycielem był Chojecki), Uniwersytet Latający, Studenckie Komitety Solidarności, niezależny ruch chłopski. Pod koniec działalności z KOR-em współpracowało ok. 3 tys. osób. Powstały też inne organizacje, m.in. Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO).
Władze przez pewien czas planowały rozprawić się z KOR-em siłowo - wsadzając jego członków do więzienia, ale ostatecznie postanowiły zlecić to zadanie Służbie Bezpieczeństwa. W ramach operacji „Gra” postawiono na „rozpracowanie” KOR-owców oraz ich stałe nękanie zatrzymaniami, przeszukaniami, pobiciami i zastraszaniem. Kluczową rolę w walce z KOR-em odgrywała propaganda. Działaczy Komitetu nazywano „prowokatorami”, „mącicielami” i „wrogami Polski Ludowej”. Rządowe media, także już po powstaniu „Solidarności”, stale podkreślały, że KOR nie reprezentuje robotników, ale na nich żeruje. „Polska klasa robotnicza wielokrotnie dała dowody swej rosnącej dojrzałości, nie potrzebuje żadnych obrońców! I trzeba bardzo dużego tupetu, aby występować w jej obronie” – pisała „Trybuna Ludu”.
KOR formalnie działał do lata 1981 r., do I Zjazdu NSZZ „Solidarność”. Wówczas najstarszy członek Komitetu Edward Lipiński poinformował zebranych o rozwiązaniu formacji. Już na tym zjeździe rozgorzała dyskusja na temat uchwały zjazdu mówiącej o roli i zasługach organizacji. W tym czasie jej współpracownicy (m.in. Kuroń, Jan Lityński, Michnik i Henryk Wujec) czynnie zaangażowali się we wspieranie i w doradzanie kierownictwu „Solidarności”.
Po wprowadzeniu stanu wojennego członkowie dawnego KOR-u zostali uznani za najbardziej niebezpiecznych spośród działaczy „S”. W tym czasie przebywający w Londynie Jan Józef Lipski pracował nad pierwszym podsumowaniem działań Komitetu. W wydanej w 1983 r. książce pisał o „etosie KOR” i jego pozytywistycznej misji: „KOR dążył po prostu do dwóch celów, do demokracji i niepodległości […] Zawsze jednak rozumieliśmy, że są to cele odległe, które realizowane muszą być krok za krokiem, etapami, przez przygotowanie do nich gruntu. […] A więc walczyliśmy na co dzień przeciwko nadużywaniu Kodeksu Pracy, przeciw niepraworządności, przeciw dławieniu przez cenzurę myśli i informacji. Zrobiliśmy wielką pracę u podstaw przyszłej niepodległości i przyszłej demokracji”. (PAP)
jkrz/
Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.